Wczoraj był bardzooo dłuuugiii wieczór w kuchni hotelu Marriott. Do domu wróciłem już dziś! Powodem było sushi... Sushi w wykonaniu prawdziwego kucharza z sushi baru.
Ciągle piszę "sushi" - w odróżnieniu od mojego suszi (żenua w konfrontacji).
Receptury nie będzie... nie dali... ale dali zjeść to co było już uwiecznione na zdjęciach! Jak dla mnie było super!
Na początek dwie fotki na których widać, że robienie zdjęć w "pracującej" kuchni to nie warunki studyjne (na dodatek za mną były lodówki z których co chwila coś było potrzebne).
Lubię robić tam zdjęcia...
Na zdjęciach wystąpił łosoś, tuńczyk, marynowana makrela i węgorz...














Ślinotok do kostek! A już się chciałam zapytać, jak się tak pięknie zawija.
OdpowiedzUsuńdokładnie !!! dragonfly ukradła mi komentarz. ŚLINOTOK!!!
OdpowiedzUsuńPięknie wygląda, uwielbiam sushi :)
OdpowiedzUsuń.
OdpowiedzUsuńWłaśnie przy czym jak przy czym, ale przy sushi odpowiednie naczynia do serwowania mają ogromne znaczenie. Już na takim zwykłym, tradycyjnym talerzu sushi nie wyglądałoby tak znakomicie jak na tego rodzaju naczyniach https://duka.com/pl/jedzenie-i-serwowanie-potraw/naczynia-do-serwowania-potraw/zestawy-do-sushi/ . Sama mam w planach zakup takich.
OdpowiedzUsuńDokładnie! To tak jakby szampana pić z musztardówki ;)
Usuń