środa, 27 stycznia 2010

Tarty, nie tatry...

Książek kucharskich, czy raczej kulinarnych, mam ponad siedemdziesiąt. W 99% są to prezenty (każdy dając mi książkę ma nadzieje, że coś z niej zje). A właśnie! Chyba już kiedyś się zastanawiałem nad tym: jak inaczej, bardziej...ę ą, nazwać kucharza? No wiecie tak jak... nie fryzjer tylko stylista włosów... Czekam na propozycje. A wracając do książek, to często, z racji zawodu, nowe książki przynosi mi Tęcza. Kiedyś, powiedziała, że postawiła mi w kuchni nową książkę... Ok. Odwróciłem się i spojrzałem... Hmm... po co mi tu album o TATRACH...? Widocznie jakiś super czadowe fotki do szybkiego obejrzenia...
Po kilku dniach w Tęcza spytała czy ta książka o TARTACH jest jakaś kiepska, że nic z niej jeszcze nie zrobiłem...
Zwaliłem to na dysleksję... chociaż to chyba bardziej blondynizm... :(((
Dokładnie wg przepisu, jeszcze żadnej tarty nie zrobiłem. Raczej ogólna zasada tart wytrawnych jest zaczerpnięta z tej książki. A ciasto francuskie kupuję gotowe :(((
W tej tarcie znalazło się: trochę wędzonego boczku podsmażonego z grubo pokrojoną czerwoną cebulą i połówką żółtej papryki.



 Na zapieczone ciasto (najpierw z obciążeniem 15 min i 5 bez) rozłożyłem grube kawałki mozzarelli, to co z patelni i kawałki pomidora (brakowało mi czego czerwonego). To wszystko zalałem śmietaną, zbełtaną z jajkiem lub dwoma, kilkoma rozdrobnionymi listkami bazyli (coś zielonego) i przyprawami tzn sól, pieprz i sporo tartej gałki m. i wciśniętym czosnkiem.
Zapiekało się to około 20 minut w 160 st. (zawsze przypalają mi się brzegi ciasta :((( )

Po zapieczeniu znów brakuje mi zielonego...

11 komentarzy:

  1. Smakuje trochę jak pizza? Głodna jestem, jak patrzę an to zdjęcie.

    OdpowiedzUsuń
  2. stylista potraw????
    Ja kolekcjonuje ksiazki o tematyce kulinarnej,mase tego mam,rzadko korzystam z przepisow w nich,ale uwielbiam je czytywac i ogladac,a one mnie inspiruja.....
    Pysznie Ci ta tarta wyszla!!!!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A mi się podoba nazwa - kreator smaku :-)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie się podoba ten kreator smaku:)
    Swoją drogą przypomniał mi się cytat L.Tołstoja:
    "Bóg dał ludziom jedzenie,
    a diabeł kucharza..."

    OdpowiedzUsuń
  5. No dzięki... wiedziałem... ten "kucharz" mi się nie podobał! Domowy kreator smaku! To jest to!

    OdpowiedzUsuń
  6. Łoj rety, jakie pyszności! :) Ja bym chętnie nawet z Tatrami wewnątrz zjadła. :D O! i podoba mi się pomysł mozzarelli na dnie. Zawsze daję na wierzch, ale chętnie przy okazji wypróbuję odwrócić kolejność. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kreator smaku trochę przekombinowany jest. A w Twoich potrawach pretensjonalności nie uświadczysz. Wiem, co piszę, bo czasem jadam ;).
    Ja jestem w teamie "szefa kuchni".
    Stare, sprawdzone i brzmi dumnie.
    Szef to w końcu szef i nie ma to tamto.
    Buziaki
    gutka

    OdpowiedzUsuń
  8. Miłośniczką tart wszelakich wielbicielką wielką jestem, więc z pewnością i ten Robercie przepis wypróbuję :) ciekawy pomysł z tą mozarellą na spód...
    [a ciasto francuskie też gotowe kupuję ;) ]

    OdpowiedzUsuń
  9. Mistrz patelni:)
    Ja też sie nie bawię w domowe ciasto francuskie, te kupne są świetne (na maśle tylko trzeba znaleźć). DZiś robię Twoje nadziewane papryczki, bo mnie wkurzają ceny w Almie.

    OdpowiedzUsuń
  10. A co myslisz o artysta kulinarny, albo artysta kulinarysta;)

    OdpowiedzUsuń