poniedziałek, 25 listopada 2013

Rosół z gęsi


Rosołek dobra rzecz! Zwłaszcza kiedy zimno, wietrznie i wszyscy dookoła chodzą zasmarkani.
Rosół niby zalicza się do zup, ale... no właśnie, nie jest to zwykła zupa. To jest królowa zup!
Pierwszy raz trafiłem na zestaw rosołowy z gęsi. Dwa korpusy z gęsi ze sporą ilością mięsa i tłuszczu. Nabyłem czym prędzej, bo nigdy nie robiłem nic z gęsi... Takie stopniowe wchodzenie w gęsinę... od czegoś trzeba zacząć. Ciąg dalszy na pewno nastąpi!

Na jesienne klimaty postanowiłem iść w smaki korzenne.

Na siedmiolitrowy garnek:
zestaw rosołowy z gęsi
duża włoszczyzna
1 cebula obrana tylko z zewnętrznej warstwy i opalona nad gazem
2 - 3 liście laurowe
5 -6 ziaren ziela angielskiego
5 - 6 ziaren pieprzu
2 ząbki czosnku
5 goździków
3 cm kory cynamonu
2 suszone grzyby
sól i pieprz do smaku

Gnaty gęsi opłukałem i zalałem zimną wodą. Garnek postawiłem na małym ( najmniejszym! ) gazie i przykryłem. Rosół swoją wyjątkowość zawdzięcza czasowi włożonemu w jego przygotowanie. Cierpliwość = sukces !
Oczyściłem włoszczyznę i przygotowałem resztę składników.
Kiedy woda w garnku zbliżała się do wrzenia zdjąłem pokrywkę i czekałem aż wywar zacznie pykać... Po kilkunastu minutach pykania zdjąłem szumowiny i po kilku następnych ponownie.
Dodałem resztę składników i zostawiłem na...  3 -4 godziny, żeby sobie pykało. Jeśli coś się wydarzy... np. Rosja zwiększy ciśnienie gazu w rurociągu... i nasz rosół przestanie pykać, a zacznie buzować się jak gejzer, nie musimy wylewać go do... no gdziekolwiek. Rosół może nie być z tego powodu klarowny, ale nie niesmaczny! Zdarza się.
Odparowaną wodę uzupełniałem wrzątkiem, żeby nie przerywać pykania. Kiedy już rosół pykał czwartą godzinę, uznałem, że wystarczy. Wyrzuciłem gęś, warzywa, przyprawy (odzyskując jedynie marchewkę, bo lubię nawet gotowaną ) i przecedziłem rosół do drugiego garnka. Przyprawiłem solą i pieprzem.
Ponieważ gęś jest bardzo tłusta, wystawiłem garnek na noc na balkon, żeby się dobrze schłodził, a następnego dnia zdjąłem z wierzchu grubą warstwę zastygniętego tłuszczu. Troszkę zostawiłem, żeby rosół był bardziej syty, ale to już wedle uznania.
Zjedliśmy z makaronem domowym i natką pietruszki.
Zniknął w ciągu dwóch dni...

10 komentarzy:

  1. nie jadłam takiego, smacznie wygląda więc może spróbuję:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Musiał być pyszny - rewelacyjne składniki i dużo cierpliwości i serca włożone w gotowanie :) Mój ulubiony rosół jest na bażancie, ale taki na gęsinie tez bym zjadła. Gdzie kupiłeś ten zestaw rosołowy?

    OdpowiedzUsuń
  3. Musiał i był ;)
    A zestaw rosołowy z gęsi trafiłem w simply (markety osiedlowe auchan)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś robiłem rosół z królika. Dobry był bardzo. Z gęsi nie robiłem a lubię to mięso. Szczególnie półgęsek polecam uwadze. A rosołek wart uwagi. Dzięki za przepis.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm... król powiadasz... i półgęsek. Przyjrzę się im dokładniej. Dzięki

      Usuń
  5. Nigdy nie jadłam jeszcze niczego z gęsiny.
    Muszę kiedyś spróbować:)
    Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń