wtorek, 12 stycznia 2010

Rocznica...


Wczoraj mieliśmy z Tęczą 18. ( słownie: osiemnastą) rocznicę ślubu...
W sobotę, z tej okazji poszliśmy do El Popo. Kiedyś bywaliśmy tam częściej. Teraz, po dłuższej przerwie, byliśmy delikatnie mówiąc: rozczarowani! Nie było margarity frozen (!) tylko blue z maszyny. Guacamole było bez smaku, fajita była ok... No i nasi ulubieńcy... LOS AMIGOS, byli niezawodni!
fotka z komórki
W dniu rocznicy były kwiatki i kolacja, trochę elegantsza, przy dobrym winie, specjalnie "zakamuflowanym" na taką okazję - też osiemnastoletnim :)))
Na kolację były polędwiczki wieprzowe w karmelu z orzechami nerkowca. Bagietka, sałata z winegretem (z musztardą prowansalską) i wprowadzone ostatnio do naszego menu, grillowane wstążki z cukini z miętą.
Polędwiczki sa naprawde godne polecenia, bo i pyszne, i proste...
Dwie średnie polędwiczki trzeba pokroić w plastry około 1 - 1,5 cm. Na suchej patelni uprażyć garść orzechów. Na dużej patelni rozpuścić 8 łyżek cukru, a kidy lekko zbrązowieje, wlać ok. 70 - 100 ml octu balsamicznego, rozpuścić i włożyć w "to" plastry polędwiczek. Smażyć/dusić/gotować (jak kto woli) ok 10 minut. Serwować posypane siekaną bazylią i niesiekanymi orzechami... Miodzio! Dosłownie!
    pomidorki koktajlowe bo było zbyt monochromatycznie...

I tak delektowaliśy się tym winem do końca... butelki...

12 komentarzy:

  1. Gratuluję i życzę wszystkiego dobrego!!!
    A ostatnie zdjęcię z komentarzem mnie rozłożyło na łopatki :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratulacje!! I kolejnych - pięknych - 18 lat...! A potem kolejnych i kolejnych... pełnych uśmiechu i miłości :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratulacje!!!!Ostatnie zdjęcie jest rzeczywiście kosmiczne :DD

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystkiego dobrego z okazji uzyskania pełnoletności w związku :)))
    Od wina kwiaty straciły ostrość??:D

    OdpowiedzUsuń
  5. Najlepszego! I więcej takich rocznic. Polędwiczki bardzo wyględne :)) Ale wino to mam wrażenie, jakbym piła z Wami, haha! ;)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratuluję! Piękna rocznica. Wszystkiego najlepszego dla Was! :)
    Nie powinnam oglądać takich zdjęć ;) głodna się zrobiłam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratulacje! Cudownych chwil razem i fantaystycznej wycieczki poślubnej, mam nadzieje, ze wygrasz, bo Twoj blog jest świetny. Juz esemesuję :)

    PS. ja tez dawno nie bylam w El Popo, to ze nie ma tam truskawkowej margharity to skandal! w takim razie nie ma juz po co do popo ;(

    OdpowiedzUsuń
  8. Robercie, to ja zacznę od końca. :) Piękny zoom na ostatniej fotce. :) Miałam taki fotograficzny okres, gdy namiętnie się tą metodą bawiłam. :D Fajne efekty można uzyskać. :)
    Osiemnaście lat powiadasz? :) Pogratulować tak ładnego stażu! :) Ja muszę jeszcze 6 lat poczekać. :D No i jak zwykle brawa dla Ciebie za kulinarną inwencję! Mówiłam to już kilka razy, powtórzę pewnie jeszcze nie raz (bo się powstrzymać nie mogę :D), że faaajnie ma Twoja Tęcza. :)
    Ps. Przy okazji pytanie mam, bo tak mi się ostatnio coś w oczy rzuciło, więc śledztwo przeprowadzam... :D Czy Basia jest tłumaczem? :)
    No i oczywiście trzymam kciuki i życzę powodzenia Robercie w konkursie! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dzięki, dzięki...
    Truskawkowa była i blue, TYLKO! (i z maszyny...)
    Tęcza ma fajnie i ja mam fajnie :)))
    p.s. Baś jest w szóstej klasie :)
    Jeszcze raz dzięki...

    OdpowiedzUsuń
  10. O rety, ale fatalna pomyłka. :D Myślałam o Tęczy, Twoje dziewczyny mi się pomyliły. :D W takim razie, śledztwo już zakończone. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Tęcza nie tłumaczy... ale blisko... wydaje :)

    OdpowiedzUsuń