piątek, 20 listopada 2009

Alternatywa dla zapiekanki

Ponieważ, rzeczywiście można zapomnieć o mięsku przy zapiekance ziemniaczanej, to jadamy głównie ziemniaki pieczone. Pokrojone w plastry, ćwiartki, łódeczki, kostkę.... jak kto ma cierpliwość może wycinać gwiazdki :)),dodaję kilka ząbków czosnku w łupinach, polewam oliwą, kilka "potarmoszonych" gałązek tymianku, starty kawałek gałki, sól i pieprz. Dobrze wymieszać i do piekarnika...
Nawet Franczesko bierze udział w walce przy podziale ziemniaków, nazywając je co prawda frytkami. Są o wiele zdrowsze i smaczniejsze od frytek, więc niech je nazywa jak chce i wcina...

8 komentarzy:

  1. hmmm - czy ten czosnek czuć w smaku ziemniaków? Czy raczej wyciskacie go sobie potem na ziemniaki? :) wygladają super, chętnie bym spróbowała... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czuć! jak się piecze... Nie wyciskamy go, ale o niego toczą się najcięższe boje...

    OdpowiedzUsuń
  3. Robercie, wyróżniłam Twój blog :) Informacje u mnie :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też uwielbiam pieczone ziemniaczki :) z tym czosnkiem muszę spróbować, zazwyczaj piekę je ze świeżym rozmarynem i oliwą... :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Twój blog otrzymał ode mnie wyróżnienie ;) zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zapraszam do mnie po niespodziankę :)
    pozdrawiam cytrynowo :)
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  7. A ile i w jakiej temperaturze pieczesz?

    OdpowiedzUsuń
  8. 200 st i 20 - 30 min zależy jak duże kawałki

    OdpowiedzUsuń