Dzisiaj krótka migawka z minionego baaardzo dłuuugiego weekendu na "nawsi".
Pierwszą z kilku nowinek jakie u nas gościły były szparagi z grilla, z pikantnym sosem limonkowo - miętowym.
Drugą, kiopułu - pasta z grillowanego bakłażana prosto z Lawendowego Domu .
Szparagi zrobiłem z tego co miałem w głowie i w spiżarce. Przygotowane szparagi obtoczyłem w oliwie z oliwek i odrobinie ziół prowansalskich.
Na patelni rozpuściłem pół kostki masła i wrzuciłem otartą skórkę z limonki, posiekanych kilka listków mięty i papryczkę chilli, po chwili zdjąłem z palnika.
Przyprawiłem odrobiną soli i pieprzu. Szparagi grillowały się około 10 - 15 minut.
Polałem sosem i gotowe.
Dokładny przepis na pastę z bakłażana znajdziecie w Lawendowym Domu.
W mojej wersji jest to upieczony na grillu bakłażan (a dokładnie trzy) roztarty (ze skórą) z pięcioma ząbkami czosnku.
Jak widać na zdjęciach nie miałem dobrego sprzętu do rozcierania i moja pasta jest mało pastowa... Ale była pyszna. Następnym razem dam więcej czosnku :)
A teraz wiadomości z "nawsi".
Tak wygląda nasz "sad" a właściwie sadek...
A tak wyglądają okoliczne profesjonaliczne Sady, na które prawie każdego dnia rozpryskiwane są hektolitry najróżniejszych preparatów. Przypomnę Wam o tym jesienią ;)









Jak pysznie i piekny blog. Zapraszam do mnie na figi w winie :)
OdpowiedzUsuńNowa czytelniczka
alice
Sady boskie, tylko na pewno po kwiatkach ani śladu już. Szkoda, że tak szybko znika ta biel.
OdpowiedzUsuńSzparagi jak zwykle u Ciebie kapitalne. Ale przestanę Ci kadzić już, bo się jeszcze zarozumiały zrobisz. :-P
Pasta z bakłażana rewelacja. To jedno moich ulubionych warzyw.
szparagi juz zjedzone gutek dawaj dalej bos wa glodni
OdpowiedzUsuńPasta bakłażanowa pierwsza klasa! Takie z grilla są duuużo lepsze niż te z piekarnika... zwłaszcza w takich okolicznościach przyrody :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie.