niedziela, 27 maja 2012

Syrop z kwiatów czarnego bzu

Franciszek od trzech tygodni nosi prawą łapkę w gipsie... Taki mały niefart na zajęciach karate. Cóż, zdarza się w najlepszej rodzinie.
 Na rower, plac zabaw i tym podobne zajęcia nie możemy sobie pozwolić, więc wziąłem syna, psa i aparat na spacer. Dodatkową misją miało być zdobycie kwitnącej gałązki czarnego bzu aby zrobić fotkę do tegoż właśnie wpisu. Był spacer po parku. Potem wypad nad tory, bo tam na 100% rośnie czarny bez. Zejście z małej skarpy ...i ups! Śliskie podeszwy na zielonej trawce równa się zerwanie przyczepności i ryms! Prawą ręką trzymałem smycz i ratowałem aparat, a lewą się podparłem w celu ratowania czterech swoich liter. Trochę zabolało, ale co tam. Wieczorem cała ręka bolała jakbym wsadził ją w młockarnie i nie miałem argumentów przeciw wizycie u chirurga. Pękła kostka nadgarstka. Na razie mam rękę w stabilizatorze i na temblaku. Bardzo utrudnia nawet krojenie natki, a razem z Frankiem wyglądamy bardzo śmiesznie...
Zdjęcia syropu jednak udało mi się zrobić.
Przepis na syrop podsunęła mi Bea w kuchni (klik) i nie będę go przepisywał bo stabilizator na lewej dłoni utrudnia trochę stukanie w klawiaturę. Powiem tylko, że warto włożyć trochę trudu, bo efektem jest pyszny i pachnący syrop, zamknięty w butelce. Otwieram go w styczniu i w całej kuchni pachnie gorącym czerwcem. Używam go głównie do napojów zimnych, do herbaty, ale i do deserów. Bardzo polecam!

13 komentarzy:

  1. Mistrz! Można też kupić w IKEA, ale to nie to samo co zrobiony samemu. Ciekawy winegret wychodzi z jego dodatkiem.

    OdpowiedzUsuń
  2. A to ci duet ojca z synem...!
    Rozumiem, że teraz nawzajem siebie pocieszacie? :D
    Ale wiesz co... ta Wasza męska "solidarność" coś mi przypomina... :D
    Mój Kuba w ostatnich dniach minionych wakacji, niestety złamał prawą rękę. Gips aż do łokcia. Mój szanowny małżonek, a ojciec dziecięcia naszego - tego samego dnia, wkrótce po tym jak dowiedział się, że z dzieckiem do szpitala musi jechać - tak się spieszył do domu, że po drodze skręcił nogę w kostce (oczywiście została unieruchomiona na jakiś czas). Takim oto sposobem miałam w domu dwóch połamańców i podwójną "radość". :D
    Chłopaki, życzę Wam szybkich i bezproblemowych "zrostów". Trzymajcie się! I na razie odstawcie bzy i inne sesje. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgosiu, nie pocieszamy tylko śmiejemy się z siebie, strzelając "żółwika" połamanymi kończynami :) Jest nam raźniej. Rano pada komenda: ZAKŁADAMY TEMBLAKI !
      Dzięki za życzenia. Z Frankiem jadę w środę na zdjęcie gipsu, a dzisiaj okaże się czy ja będę miał gips czy zostanę w stabilizatorze.

      Usuń
  3. Robercie, wspolczuje! Synowi oczywiscie tez! Oby zroslo sie jak najszybciej i jak najlepiej ;)
    A z powyzszego wynika jedno : prowadzenie bloga kulinarnego moze zagrazac zdrowiu a nawet zyciu! :D No i podziwiam, ze mimo wszystko z takim bolem zdjecie zostalo zrobione! Niesamowite poswiecenie... :)

    Pozdrawiam serdecznie!
    I oczywiscie milo mi niezmiernie, ze przepis nadal 'ma wziecie' :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za dobre słowo i jeszcze raz za syrop!
      A swoją drogą to dobrze że prowadzę bloga kulinarnego a nie np korespondenta wojennego (miałem kiedyś taki pomysł na życie), trochę bezpieczniej... ;)
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. No tak, mimo wszystko tak jest bezpieczniej ;))

      Usuń
  4. Robercie! Co ja czytam?! Trzymam kciuki, żebyście się Chłopaki ładnie poskładali:) Co za poświęcenie - gdybym wiedziała, to kurierem by wysłała naręcza kwiatów bzu - u mnie biało!
    I syrop też już gotowy.
    Pozdrowienia przesyłam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękować, dziękować! Syrop mamy i całą resztę też ogarniamy (może jeszcze nie do końca ale ogarniemy i się poskładamy) ;)
      Pozdrawiam

      Usuń
  5. Twoje poświęcenie dla blogu! I zdjęć! Doceniam/y, ale już się więcej nie łam proszę. Trzymam kciuki za dziecięcia i Twój powrót do zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie łamię/emy się i nie pękam/my (ze synem) a i dziękujemy! :)

      Usuń
  6. Biedny Franek i biedny Ty :) Ale zdjęcie syropu faktycznie wyszło fajne.

    OdpowiedzUsuń
  7. WROBLE W SADKU SWIERKAJA ZE DZIS GUTEK OBCHODZI IMIENINY Z TEJ OKAZJI WSZYSTKIEGO NJLEPRZEGO OBYS NIE STRACIL SMAKU NA JEZYKU I NIE PRZYPALAL POTRAW ORAZ PALUSZKOW TEGO ZYCZA CI LINKOWCY.

    OdpowiedzUsuń