We wrześniu mój wspaniały blog ;) skończył cztery latka...
Na początku był wpis za wpisem... Potem tempo spadło... Teraz określiłbym go, niedawno odkrytym mianem, "slow bloga" :) Wiadomo, nic na siłę! Piszę dla przyjemności (swojej i chyba jeszcze kilku osób). Czasem zaglądam tu, patrzę i myślę... hę... dawno nic nie pisałem... ale nie mam nic fajnego do podzielenia się... więc dalej nic nie piszę! Ale czasem przeczytam kilka Waszych wspaniałych komentarzy i ... samo mi się pisze!
Z tego wynika, że jestem narcyzem! Skoro już mam to wyznanie za sobą... to proszę Was o następne komentarze! ;)))
O ajvarze już było tu (klik) dokładnie rok temu, jednak w tym roku zrobiłem wersję ostrzejszą. Dałem pięć papryczek chili. Bez pestek, ale i tak dały "power". Z ajvarem jest trochę dużo pracy, ale warto!
Danie z dyni powstało z lenistwa (!) na bazie rolady makaronowej (klik). Mieliśmy smaka na roladę, ale nie było czasu na zabawę z ciastem, więc powstała dynia pieczona z nadzieniem szpinakowym.
Dynię nasmarowałem oliwą i natarłem przyprawą "do dyni" czyli mieszanką zmiksowanej małej suszonej papryczki chilli, pół łyżeczki anyżu, pół łyżeczki zmielonej kolendry, soli i pieprzu. Dynię upiekłem w piekarniku (czas zależy od dyni). Na patelni lekko poddusiłem szpinak z czosnkiem i gałką muszkatołową. Upieczoną dynię napełniłem szpinakiem, serkiem ricotta i posypałem wytopionym wędzonym boczkiem... Pracy niewiele, a danie przepyszne...
Smacznego!
.jpg)




.jpg)
hej! może niezbyt często tu piszę, ale ZAWSZE czytam i właśnie widzę, że ostatnio posucha:(, gotuj, gotuj i pisz pisz, ta dynia to chyba całkiem, całkiem..:))), muszę zrobić!
OdpowiedzUsuńGutku, najlepszego dla bloga i Ciebie.
OdpowiedzUsuń"Slow blog"! jakie to odkrywcze! ;) Biorę to również na użytek Kotów.
A wiesz - wczoraj zrobiłam Twój ajwar - ten wcześniejszy, z małą modyfikacją, ale wyszedł w deseczkę. Rzeczywiście balsamiczny mu służy.
ps. ajvar jest pycha wymiąchany razem z kaszą gryczaną :)
Dzięki :)
UsuńZ kaszą gryczaną... ciekawe... Trzeba spróbować :)
No ależ oczywiście, że pisz częściej. :-) Dynia pieczona takiej połówkowej wersji wygląda super, po prostu super!
OdpowiedzUsuń