czwartek, 12 lutego 2015

Gofry - przepisy i praktyczne wskazówki

Ostatnio rzadko robię nowe wpisy na moim blogu, a jeszcze rzadziej goszczą u mnie słodkości. Dzisiaj całkiem niezamierzenie wypadły mi gofry w tłusty czwartek. No cóż, zbierałem się od dawna i nie będę przekładał wpisu, bo nie zrobię go jeszcze przez miesiąc...
Najpierw dostałem książkę. Właściwie książeczkę: GOFRY Tarry Duggan. Książeczka leżała w kuchni i drażniła wszystkich smakowitą okładką. Cierpliwie czekałem ponad miesiąc, pozwalałem sytuacji dojrzeć. Uznałem, że dojrzała w okolicy moich urodzin i zasugerowałem rodzinie prezent - piękną srebrną gofrownicę. Pomysł na prezent został bardzo ochoczo podchwycony.

Przygotowany lekturą wybrałem gofrownicę belgijską, tzn. taką z której gofry są grube z  głębokimi wgłębieniami (w odróżnieniu od gofrownicy amerykańskiej z której gofry są cienkie i chrupiące).
Inną ważną informacją jaką posiadłem z opinii użytkowników gofrownic jest MOC. Wiadomo kiedy moc jest z nami wszystko idzie lepiej...  Tak więc, nie ma co oszczędzać 30 złotych - gofrownica MUSI MIEĆ MOC! (około 1500 W jest okej)  

Na początek zabrałem się za klasyczne belgijskie (z bitą pianą) gofry waniliowe.
W przepisie jest prawdziwa wanilia, ja użyłem aromatu.

3 jajka, osobno białka i żółtka
1/2 szklanki roztopionego masła
1 1/2 szklanki mleka
1 1/2 łyżeczki esencji waniliowej
3 łyżki cukru
1 3/4 szklanki mąki
2 łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli

Żółtka, mleko, masło i esencję wymieszać dokładnie. Do miski/garnka przesiać mąkę, proszek do pieczenia i posolić.
Wlać płyn do mąki i wymieszać trzepaczką, ale podobno lepiej nie zbyt dokładnie... Autorka książki zaleca zostawienie drobnych grudek mąki, żeby gofry były bardziej kruche. Nie potwierdzam i nie zaprzeczam. Ani raz nie udało mi się wymieszać niedokładnie...
Z białek ubić pianę z cukrem i dodać do ciasta.
 

 
 
Rozgrzać gofrownicę ustawioną tak gdzieś na 80% mocy i wlać ciasto. Ja robię to chochlą i jej dnem delikatnie rozprowadzam ciasto w formie (delikatnie żeby nie porysować powłoki).
Piecze się około 5 minut buchając parą i zapachem.
Czy otwierać wieko w czasie pieczenia? Są dwie szkoły (falenicka i otwocka), jedna mówi, że absolutnie nie, bo ciasto opadnie. Druga każe uchylić wieko na 2 sekundy w połowie pieczenia i wypuścić parę żeby gofry były bardziej chrupiące. Ja otwieram. Nic mi nie opada, ale jak zapomnę otworzyć gofry są równie pyszne.
Gofry można podawać z samym cukrem pudrem lub z czym się tylko ma ochotę. Do tych na zdjęciu zrobiłem polewę jeżynową.
Opakowanie mrożonych jeżyn wymieszałem z dwoma czubatymi łyżkami cukru pudru i solidną szczyptą cynamonu. Postawiłem na kaloryferze i kiedy skończyłem robić gofry, sos był gotowy.

Drugim pomysłem z książeczki gofrowej jest ciasto czekoladowe...
1 tabliczka gorzkiej czekolady
1/2 szklanki masła
2 jajka
1 1/2 szklanki mleka
2 łyżeczki esencji waniliowej
1 3/4 szklanki mąki
1 szklanka cukru
1/4 szklanki kakao
1 łyżka proszku do pieczenia
szczypta soli


Czekoladę rozpuścić z masłem w kąpieli wodnej. Przestudzić. Wymieszać z jajkami, mlekiem i esencją. Mąkę, cukier, kakao, proszek do pieczenia i sól wymieszać. Wlać płynne składniki do suchych i wymieszać... też nie zbyt dokładnie...

Tych gofrów nie otwieram w czasie pieczenia, bo ciasto jest cięższe i dopóki się nie upiecze przywiera do gofrownicy.
Dodatki... wedle własnej fantazji i stanu lodówki. Na zdjęciach z bitą śmietaną i bananami lub z cukrem pudrem.
No, to do roboty! I powodzenia!