piątek, 11 lipca 2014

Chłodnik na wakacje "jeśli wiesz o czym ja mówię..."

Końcówka roku szkolnego jak zwykle była bardzo intensywna i nie obyło się bez zadyszki. Na szczęście skończyło się dobrze łamane przez bardzo dobrze i mamy wymarzone, wyczekane WAKACJE!
Dzieci rozesłane na przeciwległe krańce Polski. Remoncik u Basi już na finiszu. Do rodzinnego wyjazdu jeszcze troszkę zostało, więc... czas pomyśleć o sobie, póki nie ma z powrotem dzieci :)
Jak śpiewa KULT "gdy nie ma dzieci w domu - to jesteśmy niegrzeczni..."
A kiedy już ból głowy troszkę zelży, trzeba coś zjeść. Gotować się nie chce i przydałby się jakiś prosty, szybki przepis...
No i właśnie w tym momencie wpada do Was Gotowyprawienawszystko z chłodnikiem na kefirze!


Przepis jest wypadkową różnych chłodników zjedzonych na przestrzeni kilkudziesięciu lat :)

1 pęczek botwinki (mój miał dużo liści mało buraczków więc użyłem buraczki z dwóch pęczków)
3 duże kubki kefiru
1 pęczek rzodkiewki
2 - 3 ogórki bardzo małosolne
3 ząbki czosnku
1 pęczek koperku
1 pęczek szczypiorku
pieprz i sól do smaku
2 -3 jajka na twardo

Buraczki kroję w drobną kostkę i wrzucam do niewielkiej ilości wrzątku. Kroję jak najdrobniej łodygi i dorzucam do gotujących się buraczków. Liście kroję w cieniutkie paseczki, wrzucam do buraczków i wyłączam pod nimi ogień. Mieszam chwilę i odcedzam. Odstawiam do przestygnięcia, a w tym czasie siekam szczypiorek i koperek, ogórki i czosnek masakruję w malakserze na miazgę, a rzodkiewkę na kostkę. Teraz wystarczy wszystko dodać do buraczków, zalać kefirem i przyprawić. Chłodnik, jak nazwa wskazuje należy wstawić do lodówki (ja nie mogłem się do czekać i wsadziłem go na 20 minut do zamrażalnika).
Podaję z połówkami jajka.

Naprawdę dobre na "dzień po" ...  sprawdziłem!  ;)
A dzisiaj piąteczek, jutro jak znalazł!