wtorek, 25 marca 2014

Udka kurczaka z czosnkiem i cytryną... zamiast schabowego!

Byłem wczoraj "na nawsi"... Wszystko wygląda jeszcze baaardzo smutno, więc nie chcę Was zasmucać tym widokiem... Ale ja bardzo się cieszyłem, że tam jestem i widziałem to już tak:
Po powrocie do domu miałem mało czasu, żeby przygotować "obiado-kolację"... Pierwsza myśl to, że kupię kawałek schabu i zrobię kotlety. Najszybciej i najprościej, no i pewniak: wszystkim smakuje. Jednak w konfrontacji z obrazami lata i wakacyjnych klimatów... jakoś mi to nie grało... Szybka lektura kuchennej biblioteczki i padło na udka kurczaka cytrynowo - czosnkowe.
W przepisie z książki "Kuchnia śródziemnomorska" wykorzystane są tylko udka, ja użyłem udek i podudzi (pałek).

600 ml rosołu drobiowego
20 dużych ząbków czosnków
2 łyżki masła
1 łyżka oliwy
5 udek i 5 podudzi kurczaka
2 cytryny obrane grubo ze skóry (razem z białym) i pokrojona na cienkie plasterki
2 łyżki mąki
2/3 szklanki białego wytrawnego wina
sól i pieprz do smaku
natka pietruszki lub bazylia do przybrania
Rosołem zalać czosnek i gotować około 30 minut. Na patelni rozgrzać oliwę i masło, i obsmażyć kurczaka.
W żaroodpornym naczyniu ułożyć kurczaka, czosnek i plastry cytryny. Do tłuszczu na patelni dodać mąkę i mieszać przez minutę. Wlać wino wymieszać i dodać rosół w którym gotował się czosnek. Gotować, aż sos zgęstnieje. Doprawić solą i pieprzem. Sosem polać kurczaka i zapiekać 45 minut w 190 st. C.

Posypać natką i podawać z pieczonymi ziemniakami lub z ryżem i sałatą.

czwartek, 20 marca 2014

Łosoś zapiekany pod mozzarellą...

No i stało się... Szukałem jakiegoś zdjęcia i trafiłem na folder z ubiegłorocznych wakacji... Teraz już się ode mnie nie odczepią!
Trochę zaczynam mieć dosyć tego lodowatego wiatru i chętnie ponarzekałbym na upał...


Zaczęło mi brakować tego południowego klimatu...


A najbardziej tamtejszych smaków.
Warzyw i owoców prosto z targu.
Wina prosto z piwniczki, no i rybki. Prosto z mojego ulubionego bazaru rybnego...

Dlatego dzisiaj zapodam łososia zapiekanego pod mozzarellą.
Przepis jest bardzo prosty (jak zawsze) a efekt powalający!
Kawałki filetów łososia bez skóry i ości smaruję oliwą, doprawiam solą i pieprzem. Układam w naczyniu/naczyniach żaroodpornych.

Przykrywam kawałkami porwanej mozzarelli.

Nakładam warstwę kwaśnej śmietany.

Na śmietanie układam paski papryczki chilli, otartą skórkę z cytryny, kawałki listków bazylii i skrapiam oliwą.

Piekę około 20 minut w temperaturze 220 st. C.

Podane z chrupiącym pieczywem i kieliszkiem białego zimnego wina może przenieść chociaż na chwilę w wakacyjne klimaty.

P.S.
Wiem, że łosoś jest mało południowy, więc można go wymienić na coś śródziemnomorskiego, ale w naszych warunkach... Sorry taki mamy klimat...

A to bonus wprowadzający najlepiej w Chorwackie klimaty:
(dźwięk na max !)
Upsss! Troszkę jakość obrazu poleciała...

poniedziałek, 10 marca 2014

Ciasteczka... owsiano-bakaliowe i razowe z kardamonem. I co mnie mierzi ...

Słodycze pojawiają się u mnie dość rzadko, więc dzisiaj promocja. Ciasteczkowe szaleństwo :)


Oczywiście sam tych ciasteczek nie wymyśliłem tylko "odgapiłem" (nie pamiętam z którego regionu Polski to powiedzenie pochodzi, ale bardzo mi tu pasuje). Odgapiłem je z powszechnie szanowanych, lubianych i baaardzo popularnych źródeł. Ciasteczka z kardamonem pochodzą z książki "Moje wypieki i desery" (wyd. Egmont) autorki bloga www.mojewypieki.com , a ciasteczka owsiane od Małgosi z bloga pieprz czy wanilia .
No i doszedłem do tego co mnie mierzi w tak zwanej blogosferze... Nie są to bynajmniej wymienione tu blogi, wręcz przeciwnie!
Kiedy w 2009 roku zakładałem blog chciałem stworzyć dla siebie prywatną książkę z przepisami, zapiskami i zdjęciami do których będę mógł zaglądać kiedy pamięć mnie zawiedzie, a jeśli ktoś z moich znajomych będzie chciał ode mnie przepis np. na risotto to odeślę go po prostu do bloga. Później okazało się, że zaglądają tu też inni i że dzięki temu poznałem (on-line) masę fajnych ludzi od których mogłem się czegoś nauczyć lub odgapić ;) . (Zawsze jednak podaję źródło przepisu, a zdjęcia robię sam.) Wiem, że wiele osób poznało się w realu, zaprzyjaźniło...  Jednak w ciągu tych kilku lat blogowanie zrobiło się zajęciem bardzo powszechnym, bo okazało się, że może być zajęciem intratnym... I tu przestaje być fajnie. Blogi mnożą się szybciej niż króliki w Australii a w tłumie trudniej się wybić, więc gra przestaje być czysta... Zaczyna się wyścig. Końcówka peletonu próbuje dogonić liderów i, niestety uważa, że wszystkie chwyty dozwolone. Powszechne stało się kopiowanie tekstów, kradzież zdjęć, linkowanie w komentarzach i wiele innych chwytów poniżej pasa... jak w korporacji.
Daleko mi do liderów, i nigdy nie miałem takich ambicji, zwyczajnie szanuję ich pracę i doceniam. Ale końcówka peletonu psuje atmosferę... Trochę tu duszno i chyba właśnie dlatego coraz trudniej zebrać mi się do pisania... ja nie nadaję się do korporacji...


A teraz na osłodę ciasteczka.
Owsiane z morelami i żurawiną, i orzechami laskowymi ode mnie.
Za pierwszym razem powstały bez moreli.
Robię podwójną porcję bo znikają błyskawicznie.
1 1/2 szklanki suszonych moreli pokrojonych w kosteczkę
1 szklanka żurawiny jw.
3/4 szkl. orzechów laskowych jw.
1 1/2 szkl. mąki
1 łyżeczka sody
1 1/2 kostki masła (300g)
12 łyżek cukru
4 jajka
1 łyżeczka aromatu waniliowego
2 szkl. płatków owsianych górskich
Utrzeć masło z cukrem, potem z  jajkami, dodać aromat, mąkę z sodą. Na koniec dosypać płatki i bakalie. Wymieszać. Blachę wyłożyć papierem do pieczenia i nakładać łyżką porcje papki ciasteczkowej. Piec w 180 st. C około 15 minut.
Pyszne i proste, trudno zepsuć ;)

Ciasteczka razowe z kardamonem.
2 szklanki mąki pszennej razowej (dałem żytnią razową)
125g masła o temp. pok.
3/4 szkl. cukru
1 jajko
2 łyżki mleka
1 łyżeczka kardamonu (następnym razem dam dwie bo był jak dla mnie za mało wyczuwalny)
Utrzeć masło z cukrem, dodać jajko i dalej ucierać. Wsypać mąkę z kardamonem, wlać mleko i wymieszać. Jeśli jest zbyt suche trzeba dodać drugą łyżkę mleka. Kulę z ciasta owinąć folią i schłodzić przez 30 minut. Blachę wyłożyć papierem do pieczenia, z ciasta odrywać kawałki i robić z nich kulki wielkości orzecha włoskiego. Układać na papierze i zgniatać stemplem. Stempel każdorazowo oprószałem mąką, żeby odchodził od ciasta, ale i tak musiałem się sporo na gimnastykować. Następnym razem  spróbuję smarować go oliwą.
Piec około 15 minut w 200 st. C.