sobota, 31 sierpnia 2013

Pocztówka z Istrii

Było to miesiąc temu... a jakby wczoraj! Znów będziemy czekać 10 miesięcy... prawdopodobnie złamiemy nasze zasady nie dublowania miejsc wakacyjnych i pojedziemy za rok w to samo. (Byliśmy tu w 2009.) Tam jest wszystko czego potrzebujemy na wakacjach! Mała Italia...
Po pierwsze jest słońce! Jest ciepło/bardzo ciepło.

                                                                   moje stanowisko na "plaży"

 
 
                                              czasem zbyt ciepło! nasza Gospodyni mówiła: tioplo!

Po drugie, chyba najważniejsze, jest dużo pysznego jedzenia!
Jest targ rybny (!),mięsno - serowy i warzywno - owocowy.




 
 
 

Jest pięknie! Wiem, że to banalne stwierdzenie, ale oddaje najprościej o co kaman :)
                                                                    widok z naszej sypialni

                                                                             inna "plaża" Premantura
                                                                                     Premantura
                                                                                  Premantura
                                                                                    Premantura

                                                                   Faźana nocą (Franek na 3ej)

                                                                          Pula (jak w Rzymie;)

                                                                             Faźana

                                                                          "nasze" podwórko

                                                                                  też "u nas"

Jest gdzie się zamoczyć i ochłodzić.
                                                                                  basen za domem

                                                                            ja i Adriatyk (1 km)

No i oczywiście, dzięki wszystkiemu co wymieniłem, człowiek może tu rozwinąć skrzydła...
                                                                             Dorada z grilla

                                                                kozice na żaru czyli krewetki z grilla

                                             dagnie czyli mule w białym winie od naszej Gospodyni

                                                       karkówka i czewapcziczi z ajvarem z Polski :)

                                                        seksowna sałatka z miejscowych fig

                                                                           sardele z grilla

Nie zrobiłem niestety hobotnicy czyli ośmiornicy w czerwonym winie... Rodzina, ku mojemu rozczarowaniu, po obejrzeniu wyżej wymienionej, na targu, stwierdziła, że wolą doradę... :(

Muszę jeszcze wspomnieć o lodach... Przepyszne, olbrzymie porcje w dużym wyborze, a cena jak w Polsce.

To wszystko z pewnością można znaleźć i w innych miejscach, ale nigdzie nie znajdziecie takiej Gospodyni jak nasza. Tak gościnnej i szczodrej. Ale tego już nie zobaczycie na zdjęciach...
Jest też piwniczka, bo nasza Gospodyni i jej rodzina, jest producentem wspaniałych Istrijskich win, ale tego też nie jestem w stanie tu przekazać... tego trzeba spróbować!
P.S.
Pożegnalny kiczowaty landszafcik zrobiony ostatniego wieczora ;)
 
( Jest jeszcze jedna zaleta tego miejsca, która nie komponowała mi się z treścią wpisu. Jest blisko! Można dojechać bez noclegu. )

4 komentarze:

  1. potwierdzam: wszystko oprócz gospodyni, bo nie miałam przyjemności :) jest cudnie :) kilka lat temu byłam na wakacjach w Puli. Pięknie, słonecznie i pysznie ...
    imbirella

    OdpowiedzUsuń
  2. Raj! Muszę sobie zapamiętać by za rok właśnie tam się wybrać, a nie kombińować, na tyle by na koniec znowu zostać w Polsce, choć i w tym roku w Polsce mi w sumie wcale nie było źle, choć faktycznie to nie był ten RAJ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ależ pięknie! Wspaniała fotorelacja!:)

    OdpowiedzUsuń