środa, 26 czerwca 2013

Małosolne, potem... kiszone ogórki

W dzieciństwie bardzo nie lubiłem ogórków! Na dyktandach głównie. A najgorzej jak ogórki leżały na talerzu u Jerzego w jakiejś wieży... brrr!!! Aż mnie zimny pot oblał na samo wspomnienie!
Jako dyslektyk w latach 70 tych nie miałem lekkiego życia. Ogórek czy ogurek ? Smakuje tak samo, więc o co cały ten szum?
Po za szkołą ogórki lubiłem... i surowe na kanapce z ciężko zdobytą mielonką, i w mizerii na słodko, i w sałatce z pomidorami... Najpyszniejsze jednak były babcine małosolne! Najlepiej smakowały wyjadane cichcem, brudnymi rękoma po powrocie z podwórka. ( Qrcze, dobrze że ten komputer wie lepiej ode mnie że nie z podwurka ! )
Teraz kiedy nastawię ogórki też lubię cichcem podjadać... tylko ręce myję ;)
A robię to tak (ogórki nie mycie)...
Na 3 litrową kamionkę lub słój kupuję 1,5 do 2 kg ogórków (małych mieści się więcej). W zlewie zalewam zimną wodą i czyszczę z ziemi i resztek kwiatów. Gotuję 2 litry wody i we wrzątku rozpuszczam dwie czubate łyżki soli. Ortodoksi ogórkowi twierdzą, że sól musi być kamienna... według mnie nie koniecznie. Inne składniki mają o wiele większe znaczenie, a są to:
# czosnek, przynajmniej jedna duża główka, rozdzielona, ząbki lekko zmiażdżone, w łupinach
# korzeń chrzanu, ok 10 cm rozcięty wzdłuż na 4 części
# koper kilka łodyg, najlepiej wyrośnięte z kwiatami lub/i z nasionami
# liście chrzanu, tak ze 2 - 3 duże
# liście wiśni lub/i dębu w ilości 3 - 4 sztuk bardzo dobrze robią ogórkom - są bardziej kruche i chrupiące
Można dodać liście czarnej porzeczki, ziele angielskie, liście laurowe, gorczyce, pieprz i może jeszcze coś... Z mojego doświadczenia wynika jednak, że jeżeli nie pożałuję podstawowych dodatków to ogórki są i tak pyszne! Nie za dużo grzybów w barszcz...
Ogórki układam w słoju/kamionce przekładając dodatkami tak żeby na wierzchu znalazły się liście chrzanu i koper.
Zalewam CIEPŁĄ solanką, NIE WRZĄTKIEM... chyba że chcemy mieć blanszowane ogórki. Na wierzchu kładę talerzyk i przyciskam kamieniem.
Jeżeli chce przyspieszyć sprawę tzn. jeść ogórki po 24 godzinach, dolewam do solanki szklankę soku z kiszonych ogórków np. od pani z bazarku. Drugim "przyspieszaczem" jest lekkie obcięcie końców ogórków. Z naciskiem na lekkie, bo inaczej wyglądają potem na stole jakby ktoś je już próbował konsumować.
Przez dwa dni mamy małosolne, później mamy coraz bardziej kiszone. Żeby spowolnić proces kiszenia po 2 - 3 dniach przekładam te które jeszcze nie zostały zjedzone do glinianego garnka, zalewam bardzo rozcieńczonym sokiem ze słoja i wstawiam do lodówki.
No, to do roboty!
P.S.
Czasem dodaję młodą marchewkę w plasterkach lub słupkach. Dobrze robi ogórkom i sama też jest bardzo fajna do chrupania.

9 komentarzy:

  1. pycha:) bardzo lubie ogórki kiszone:) tez bede musiała za niedługo zacząć produkcje bo z zeszłego roku zostały mi tylko dwa słoiki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W słoikach nie robię... Najlepsze w słoikach robi moja teściowa i z Nią nie mam szans!

      Usuń
  2. też już zrobiłam małosolne, fanie tu u Ciebie. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. uwielbiam!.... małosolne zwłaszcza!

    OdpowiedzUsuń
  4. pyszne te Twoje ogóreczki :) małosolne i kiszone uwielbiam :) a problemy dyslektyczne rozumiem aż za dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam ogórki małosolne. Kiszone zresztą też.
    Piękne, smaczne, ogórkowe zdjęcia.
    Pozdrowienia:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pysznie to wygląda,zastanawiam się czemu mnie w kiszone wychodzą kapciowate ,nieraz są puste w środku,gdzie jest błąd?Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia! :( Raz też mi się tak zrobiło...

      Usuń