poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Tort urodzinowy w wersji dla "słabszych", czyli szczyt moich cukierniczych zdolności!

Franczesko (nasz prywatny) skończył 9 lat.
Jak każdy prawdziwy polski ojciec, postanowiłem sporządzić tort na syna urodziny. A ponieważ pieczenie ciast, a tym bardziej tortów nie jest moją mocną stroną, musiałem znaleźć coś prostego... Bo nie mogłem przecież iść na łatwiznę i iść do jakieś tam cukierni, i kupić jakiś tam gotowy, z pewenością niedobry, produkt tortopodobny nafaszerowany kilogramami cukru i bitej śmietany! (na samo wspomnienie mnie mdli...) Bo jakbym mógł spojrzeć synowi prosto w oczy. A w osiemnaste urodziny (kurcze to już niedługo!) rzuciłby mi w twarz : taki z ciebie ojciec?!! nawet tortu mi nigdy nie zrobiłeś!!!
Tak więc przewertowałem blisko setkę książek i księżeczek kulinarnych w poszukiwaniu czegoś, czemu bym podołał.
Jak zwykle nieoceniona okazała się "Wyśmienita kuchnia francuska". To z czego zrobiłem synowi tort w oryginale jest francuskim ciastem czekoladowym.
A robi się tak:
3/4 szklanki cukru pudru
3 tabliczki po 100g (u mnie tylko gorzka Wedla!)
175 g masła (odkryłem, o zgrozo! że obecnie kostka masła to 170 g a nie jak kiedyś 250 g )
1/2 łyżeczki aromatu waniliowego
5 jaj (osobno białka i żółtka)
1/4 szklanki mąki
szczypta soli

Czekoladę, 1/2 (!) szklanki cukru i masło rozpuściłem w kąpieli wodnej, dodałem aromat waniliowy i ostudziłem. Później potraktowałem czekoladową masę mikserem i dodawałem po jednym żółtka, a po nich mąkę. Z białek z odrobiną soli ubiłem pianę i na koniec dodałem do niej resztę cukru pudru nadal ubijając. Tortownicę (24 cm) grubo wysmarowałem masłem i obsypałem cukrem pudrem. Wlałem ciasto i lekko postukałem o blat. Piekłem 40 minut w 170 st. C. W połowie pieczenia obuciłem formę o 180 stopni bo z jednej strony rosło bardziej. Po wyjęciu z piekarnika i ostudzeniu ciasto lekko opada i giną małe pęknięcia na powierzchni. Posypałem cukrem pudrem.
Ciasto gotowe! Pozostaje wykazać się inwencją twórczą i je troszku udekorować.
Ja zrobiłem to w sposób dość ojcowski...
Tort - ciasto jest mocno czekoladowe i obłędnie pachnie!!!
P.S.
Podobno trzeba być bardzo zdolnym żeby zepsuć ciasto czekoladowe ;)

4 komentarze:

  1. Wszystkiego najlepszego dla Franka! Super Tata jesteś, świetny tort zrobiłeś synkowi.
    Pozdrawiam.:)

    OdpowiedzUsuń
  2. no jestem pod wrażeniem, mi ojciec nie zrobił nic poza jajecznicą w niedzielę:) a ten torcik wygąda bardzo apetycznie! kiedyś powtórzę, też nie lubię tych cukrowo-śmietanowych wyrobów tortopodobnych:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wygląda wspaniale :)
    Mi Tato nigdy nie upiekł tortu, ale za to robił najlepszy omlet na świecie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. brawo:) jakby nie smakowało efekt doskonały a dobre chęci ogromne;) a zatem sukces był do przewidzenia:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń