wtorek, 2 października 2012

Zupa krem z dyni pieczonej czyli moja edukacja dyniowa

Dynia. Bardzo długo przebywała po za kręgiem moich smaków. Nie tylko ulubionych, ale wręcz nie dopuszczałem myśli, że należy do produktów jadalnych. Kiedy zacząłem sam gotować i zagłębiać się w tematy kulinarne, wszędzie czaiła się gdzieś dynia... Qrcze, ludzie to jedzą! Jadałem już tak dziwne rzeczy (których wiele osób nie wzięłoby do ust), że i taka dynia może okazać się jadalna.
Pierwszą potrawą która bardzo mnie intrygowała była rolada makaronowa z J. Oliviera. Kombinowałem czym zastąpić dynię. W końcu zrobiłem zgodnie z przepisem i ... Wow! Super! Rolada zniknęła w 5 minut. Następna w kolejce była właśnie zupa krem z dyni... Któregoś pięknego wieczora, na kolacji u Przyjaciół została podana zupa krem z dyni i okazała się... pyszna!
Później, nie bez znaczenia w dalszej mojej dyniowej edukacji były zaprzyjaźnione blogi. Dojrzewałem...
W zeszłym roku popełniłem zupę krem po raz pierwszy, ale jakoś nie wydawała mi się godna zamieszczania na blogu. Aż 2 tygodnie temu moja córka rzecze: Tato zrobiłbyś taką fajną zupę z dyni jak rok temu.
O! Fajna zupa z dyni? No jasne zrobię fajną zupę z dyni!
Następnego dnia, po przewertowaniu mądrych różnych lektur i zamianie patelni na piekarnik (wzorem rolady), powstała ta oto zupa krem:

3 pory, białe części w plasterkach
4 ziemniaki, obrane po krojone na 4
1 dynia hokkaido, oczyszczona, podzielona na kawałki, (tej dyni nie trzeba obierać)
3 ząbki czosnku
garść świeżego tymianku
butelka białego wina półwytrawnego
gałka muszkatołowa (1/2)
pieprz i sól
przyprawa do dyni ze zmielonej suszonej papryczki chilli, anyżu, kolendry
oliwa
grzanki z pieczywa i boczku do dekoracji


Kawałki dyni posmarowałem oliwą i posypałem przyprawą do dyni. Dynie, ziemniaki i czosnek w łupinach wstawiłem do piekarnika (200 st. C) do czasu aż się opiekła.
 Pora zeszkliłem na patelni. Wszystko (po za kilkoma kawałkami dyni do dekoracji) trafiło do garnka i zostało zalane winem.

Gotowałem około 15 minut i potraktowałem malakserem. Jeszcze z 10 minut na gazie i gotowe. Dekoracja i na stół!
 
Jutro też taką zrobię.

7 komentarzy:

  1. pysznosci!!!kocham jesien w duzej mierze za jej dary natury i dynieeeeeee...rozne...w duzych ilosciach...
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No i to się nazywa prawidłowe podejście do tematu! :) Nie lubimy? No to próbujemy - może polubimy! :)
    Robert, oswajaj ją dalej, bo warto jak diabli! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oooo! jakie zmiany u Ciebie, widać, że dawno nie byłam ;)
    Ja do dyni lubię wciepać mleczko kokosowe i kumin :)

    ps. U mnie też jutro zupa, ale inna ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też robięz pieczonej dyni zupę. Ale trochę inną. To wino mnie zaintrygowało. Normalnie 0.75 l wina do zupy???

    OdpowiedzUsuń