niedziela, 15 kwietnia 2012

Harmonijki z kalmarów - czarowanie lata...

Wiosnę już przywołaliśmy... czas na lato! Dzisiaj mała zaprawka, coś co może się przydać na wakacjach!
Ale, ale... Odkryłem ostatnio moją prywatną mała Amerykę!
Przeglądając mojego bloga znajdziecie przede wszystkim dania główne, przystawki i ewentualnie jakieś desery, ale wypieków jak na lekarstwo! Właśnie odkryłem dlaczego... To jest zwykła NIEPOKORA. Robiąc wołowinę po burgundzku czy polędwiczki w karmelu mogę sobie po folgować... Czosnku jeden ząbek czy pięć? Proszę bardzo pięć! Musztardy, łyżka czy trzy, a może wcale? Dzisiaj trzy, a jutro jedna, ale z gorczycą!
A teraz folgujcie sobie piekąc ciasto drożdżowe... No śmiało! Jedźcie po całości i nie dajcie drożdży, albo dziesięć jajek zamiast trzech...
Piekąc ciasta i tym podobne sprawy trzeba trzymać się przepisów! A to nie jest fajne... przepisy są po to żeby je omijać ;) No bez przesady... Wiadomo, że każda przesada jest zła. Nie dam czosnku do czekolady, ale chilli owszem.
To trochę tak jak za kierownicą... :) Przejedźcie przez całą Warszawę zgodnie z przepisami! Ha, ha! Już to widzę. W najlepszym przypadku będzie Was boleć głowa od klaksonów trąbiących na Was samochodów. Kiedyś, tak dla jaj, jeżdżąc i usypiając małą Basię (to był najlepszy sposób), przejechałem duży kawałek Trasy Łazienkowskiej zgodnie z ograniczeniami prędkości (50 - 80 km/h)... Pomijając drobny fakt, że o mało sam nie zasnąłem (a Młoda wręcz przeciwnie), byłem zawalidrogą, powodującym korek i niewybredne "pozdrowienia" od mijających mnie kierowców.
A teraz do kuchni!
Potrawa prawie zgodna z przepisem J. Oliviera z książki "Moje obiady" :)
Kalmary, po jednym na głowę (np 4), mogą być mrożone, nacinamy. Potrzebne są do tego dwa noże, jeden wkładamy do środka, drugim tniemy co centymetr, tak żeby jedna strona była nie naruszona. Następie solimy i pieprzymy pieprzem białym, ale ja wolę kolorowy. Biały ma charakterystyczny zapach, za którym nie przepadam.
Gotujemy ziemniaki (najlepiej młode, ale... to nie ciasto, mogą być stere), odparowujemy i rumienimy na oliwie z masłem. Do ziemniaków dajemy czerwoną cebulę pokrojoną w talarki lub piórka. Gdy się zeszkli, zdejmujemy wszystko z patelni na talerz do ciepłego piekarnika. Na patelnię dolewamy odrobinę oliwy i smażymy kalmary, 2-3 minuty po każdej stronie. Gdy się ze złocą, dodajemy kawałeczek masła, dwa ząbki czosnku drobno pokrojonego, dwie papryczki chilli bez pestek pokrojone w drobną kostkę i sporą garść siekanej natki. Mieszamy intensywnie smażąc na dużym ogniu i po chwili dodajemy ziemniaki i cebulę. Jeszcze minuta na dużym ogniu, sok z połówki cytryny i gasimy ogień, posypujemy listkami mięty, i mamy wakacje nad Adriatykiem na talerzu...

2 komentarze:

  1. O żesz!!!! Robię!!! Jeszcze nie wiem kiedy ale robię!!! Absolut!!! No i mi ślinianki uruchomiłeś na dobre. :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. o kurcze! rewelacja! zaśliniłam się :)

    OdpowiedzUsuń