poniedziałek, 5 grudnia 2011

Ja chrzanię... ale burak!!! Czyli ćwikła inaczej.

Ćwikła inaczej podobno pochodzi ze Śląska, ale kładę nacisk na podobno. Normalna ćwikła to tarty chrzan z dodatkami, czyli sok z cytryny, cukier itp z tartymi burakami.
Burak kojarzy mi się głównie z pewnym byłym ministrem. Z tamtych czasów pochodzi przepis na drink pod tytułem "blokada mózgu": szklanka wódki z ćwiarą buraka. Nigdy nie próbowałem... ale buraki lubię. Najbardziej z chrzanem jako ćwikłę. Ta wersja pasuje mi jeszcze bardziej niż tradycyjna. Kilka razy byłem nią częstowany. Moja wersja jest próbą odtworzenia. Oczywiście najprostszą i najmniej pracochłonną :)
Buraki gotuję, obieram, kroję w cienkie plasterki i przekładam ulubionym chrzanem, gotowym lub własnym. Odstawiam na tydzień do lodówki. Spozywam np z wędlinami! 
Na zdjęciach świeżo zrobione i kilkudniowe...

5 komentarzy:

  1. Przepis w sam raz dla mnie, buraki uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ależ fajny i niestandardowy sposób na ćwikłę! Cudeńko!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dopiero po przeczytaniu posta przekonałam się do tego co jest w słoikach, bo na oko... brrr... wygląda jak jakieś tkanki ;P

    Obserwuję i zapraszam do nas
    ola

    OdpowiedzUsuń
  4. intersujce :) wypróbuję- zapisuję link :)

    kulinarnyoliwek.blox.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. Tkanki... hmm... no tak, tkanki roślinne :) Kiedyś i ludzkie fotografowałem ;)

    OdpowiedzUsuń