czwartek, 10 listopada 2011

Słonina kiszona po chłopsku

Słonina kiszona po chłopsku jak ulał pasuje do akcji Biało-Czerwona. Moja wersja została zainspirowana wpisem Olgi.
Troszkę zmieniłem przyprawy, ale idea została (można dać upust fantazji). Akcja wyżej wymieniona :) jest według mnie bardzo cenna, bo próbuje zmienić coś w naszym cierpiętniczo - płaczliwym sposobie obchodzenia świąt narodowych (mamy jeszcze kilka po za 11 XI), ale ten wątek "przerobiłem" tu. Jest to tak, ważne że zrobiłem wyjątek i biorę udział w akcji :))) i jest to już drugi mój wpis. Jednak ani tego przepisu, ani poprzedniego nie uda Wam się zrealizować na tegoroczne Święto Niepodległości :p . To nie jest takie wiśta wio, do tego (jednego i drugiego - święta i potraw) trzeba się przygotować!
Ta podana jest ze względu na okoliczności z żurawiną. Super jest z korniszonami lub chrzanem albo z grzybkami z octu. No i trzeba popijać gorzałką... do piwa jest zbyt tłusta.

P.S.
Pierwsze zdjęcie proponuję skromnie :) na banerek przyszłorocznej akcji biało-czerwona...

5 komentarzy:

  1. Aj, Gutku, jak dobrze, że mi przypomniałeś! Od ponad tygodnia mam taką słoninę w lodówce, czas już przełożyć do zamrażalnika (jednak najlepsze są płatki strugane nożem z zamarzniętego bieluśkiego bloczka) i jutro uczcić tę piękną datę staropolskim kawałkiem chleba razowego ze słoniną, ogórcem i słusznym kielichem czystej, oczywiście w radosnej atmosferze. Oj, dobrze Ty gadasz, czort! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. I skromny taki z niego chłopak :) Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Gutosławie! Rewelacyjna propozycja! Bardzo mi się podoba!

    OdpowiedzUsuń
  4. Kuzynie, czy istnieje szansa na spróbowanie tych delicji? Niniejszym informuję, że krakowskie podtrucie fois gras już mi przeszło ;-) Pozdro dla dyrektory Beaty!

    OdpowiedzUsuń