niedziela, 18 września 2011

Cześć po długiej przerwie!!! Dziś ratatouille!

No... tak... Jeśli Ktoś Z Was ma pretensje, że tak długo mnie Tu nie było, to ma rację... PRZEPRASZAM! Jednak rozłąka dobrze wpływa na związek :) Czytaliście "Małego Księcia"...? No dobra przesadziłem... ale bardzo lubię tą książkę.
Musiałem trochę odpocząć od bloga a i blogowi chyba dobrze zrobił odpoczynek ode mnie.
Dzisiejsze "słowo na niedzielę" będzie o tym co jedzą dzieci... a raczej o tym czego nie jedzą!
W czasie miesiąca spędzonego na "nawsi" z Franciszkiem i jego kolegami i krewniakami troszkę się załamałem...
Generalnie parówki są OK. Piersi z kurczaka raczej też. Ale pomidory?!?!!! Albo sałata?!?!!!
Najbardziej przerażające jest to, że dzieciaki nie jedzą nawet owoców! No, ewentualnie jabłuszko... Krzaki uginają się od borówki amerykańskiej, malin, na drzewach śliwki... Franek wyjada prosto z krzaka, a dzieci-goście patrzą z obrzydzeniem! Wiem, że nasza Basia jest przypadkiem szczególnym, bo jada nawet owoce morza i sałatę z winegretem, że nie wspomnę o carpaccio, ale żeby dziecko jadło tylko parówki i jajecznicę?! Franciszek przyswaja co raz to nowe smaki, chociaż idzie to opornie (ryb nie tknie - trudno odpuściliśmy).
Zostawiając już w spokoju dzieci z "nawsi", z wcześniejszych obserwacji, wiem że, niektóre dzieciaki miały "trudny start" ze względów alergicznych i pewnych smaków nie nauczyły się kiedy był na to czas. Ok. Są jednak dzieci, których rodzicom chyba zwyczajnie jest wygodnie kupować tylko mielone... "bo on nic innego nie lubi". W sumie to jakbym młodemu robił tylko kanapki z nutellą to on byłby zadowolony, a ja nie musiałbym kombinować "co dziś zrobić do jedzenia" - jest to jakaś metoda...
Dzisiaj na kolację będzie "duża ratatuja". Coś co Basia uwielbia, a Franek jeszcze nie... On dostaje w takim przypadku pomidory z cebulką i szczypiorkiem (wykłóca się zawsze, że za mało szczypiorku!)
Dużą robię tak jak małą tyko dużo grubiej kroję warzywa: paprykę, cebulę, cukinię, bakłażana. 
Tym razem nie wylądowały na patelni tylko na grillu.
Potem już tylko oliwa, oregano, tymianek, pieprz, sól, no i oczywiście wciśnięty ząbek czosnku.
Do tego kilka tradycyjnych mięs z grilla i ...
Odkryciem tego sezonu grillowego była kukurydza! Sto razy smaczniejsza niż gotowana!
I uczta naprawdę królewska gotowa.
Potem już tylko na trawkę... (zdjęcie z ostatniej soboty wakacji :))
To już chyba niestety koniec sezonu grilowego... Jeszcze tylko 9 miesięcy i może będzie ciepło...

5 komentarzy:

  1. Oooo przy takim stole to jak bym zasiadła, to już bym od niego nie wstała :)
    Z tym karmieniem dzieci to jakaś tragedia...
    I dobrze, że Cię nie było. Taki odpoczynek jest potrzebny bo potem człowiek wraca i ma dużo dobrych pomysłów :)))

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Taaak! Ja mam pretensje! Bo kto to widział, tak się lenić większość wakacji? :D Dobrze, że już wróciłeś z tej swojej "nawsi", bo fajnie jest się uśmiechnąć do Twoich barwnych opisów. :D
    Z dziećmi niestety doświadczam na co dzień jak ciężko przekonać do czegoś zdrowego i aromatycznego. Niestety, Robercie, parówki i tym podobne to nie jest zmora tylko rodziców tych co chcą szybko i aby mieć z głowy. Ci którym leży na sercu temat żywieniowy, też się borykają z problemem. I powiem Ci, że nie jest łatwo. ;-) No, ale w końcu trzeba mieć jakieś wyzwania w życiu, co nie? :D
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaśliniłam się. :-) Z parówkami klops. Hanka uwielbia i w sklepie drze się, ze "plosi o palóweczke", ja się wściekam na siebie, że w ogóle jej dałam do spróbowania, no ale ...Ja całe dzieciństwo jadłam i żyję. Ale żeby same parówki, to masakra całkowita!

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam dobrą wiadomość o tym, co jeszcze jada inne dziecko - oprócz parówek i jajecznicy lubią też chińszczyznę robioną przez tatę (najlepiej na ostro), nie gardzą omletem, gulaszami i karkówką z grilla ;)

    Zdjęcie z ucztą świetniaste - my też wczoraj ucztowaliśmy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Miło że jeszcze o mnie pamiętacie :)

    Z tymi pomysłami to różnie bywa... :(

    Taka zachęta... chyba się jednak sprężę ;)

    Ale moje też czasem doetają palóweczkę :]

    Fajne dziecko! "inne" fakt... :D

    OdpowiedzUsuń