czwartek, 24 lutego 2011

W Kazimierzu Dolnym... na nartach (relacja prawie na żywo)

Jesteśmy na wczasach w... Kazimierzu. Minione dwa dni spędziliśmy głównie na nartach. A tak! W Kazimierzu można jeździć na nartach. Wiem, jak kto by się uparł to i po Marszałkowskiej w Warszawie mógłby jeździć (jak drogowców zaskoczy to i bardzo upierać się nie trzeba). Ale tu jest całkiem fajna górka. Jak ktoś zasmakował jakowyś "lodowców" to zabije mnie śmiechem, ale nam się podoba. Na nauki z dziećmi świetne miejsce. Tłoku nie ma, ceny znośne, wypożyczalnia i bufet są. A i jechać daleko nie trzeba.
Kwatera nam się trafiła też super. Czysto (wszystko nowe), cieplutko, dwa pokoje z aneksem kuchennym w promocyjnej cenie :) i miła Pani Właścicielka :). No, bajka! Nawet pogoda wymarzona.
A teraz dokumentacja, żeby nie było, że tutejszego piwa Perła (bardzo też dobre!) się opiłem i wszystko takie śliczne widzę...
...
Franczesko dał się namówić i nawet mu się podobało... do czasu :)
Tęcza i Basia "na stoku"
;-)

Tu, na górze, mieszkamy
No, ale od tych sportów (Tęcza jeszcze mnie przegoniła parę kilosów z kijkami - zwą to Nordic Walking) wszystkie mięśnie czuję. Taki czterodniowy wyjazd z rodzinką oznacza dla mnie więcej ruchu niż przez ostatnie pół roku  :(
A wieczorem należało sprawdzić którąś z licznych knajpek. Kazimierz to przecież knajpki. A dawny Kazimierz to również Żydzi. Wybraliśmy więc knajpę "U FRYZJERA" z kuchnią żydowską (NIEkoszerną). No i znów BINGO!
Ja wybrałem PEKELFLAJSZ, czyli peklowany lekko czosnkowy mostek wołowy (który niebawem pewnie sam zrobię) z chrzanem i ćwikłą na kaszy gryczanej, a Tęcza WĄTRÓBKĘ PO ŻYDOWSKU , którą już kiedyś tu popełniłem.
Wątróbka z kapustą
Pekelflajsz
Jedno i drugie danie było wyborne!
Są tu jeszcze inne fajne miejsca godne polecenia, jak na przykład "U Radka", gdzie w nastrojowym wnętrzu można wypić piwo i pobawić się cieniami na ścianie :)
Szkoda tylko, że jutro trzeba wracać...
P.S.
Moje rzadkie ostatnio wizyty "na blogu" swoim i zaprzyjaźnionych spowodowane są fatalną jakością usług firmy NETIA - z vatami i to dużymi! Już podpisałem umowę z inną firmą i mam nadzieję na koniec problemów :)
A tu gdzie mieszkamy obecnie nawet internet lata w powietrzu bezpłatny... więc korzystam i Wy również :)))

7 komentarzy:

  1. Tylko pozazdrościć :) kocham Kazimierz jesienny, spokojny i malowniczy szczególnie poza weekendem :) zimowy widzę również jest wspaniały :) pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zawsze jak jestem w Kazimierzu to odwiedzam Fryzjera, aż ślinka cieknie na wspomnienie ich kuchni, mniam. Kazimierz to naprawdę fajne miejsce.:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj,
    jak bym widziała siebie z rodziną kilka dni temu. Dopiero w tym roku odkryliśmy Kazimierz-narciarski i już uwielbiamy. Jeździliśmy na lodowiec ale dla dzicie nie ma nic milszego jak nauka w Kazimierzu. Niestety mu nie trafiliśmy tak dobrze u fryzjera. Mój mąż zamówił jakieś mięso w pergaminie i krzywił się bardzo:) dziecko jadło naleśniki to wiadomo że super. A mieszkamy zawsze w SARP-ie i też jest super. Czy nie dziwi Cię jak mało jest w tym roku ludzi w K?
    Pozdrawiam i może do zobaczenia na stoku:))))
    Dorota

    OdpowiedzUsuń
  4. Taak! K dośc pusty, ale dla nas to kolejna zaleta :)
    Franczesko też wciągnął naleśniki!
    A na stoku chyba już nie będziemy... :(

    OdpowiedzUsuń
  5. och Kazimierz... uwielbiam! chętnie zamieniłabym się z Tobą teraz miejscami! do Fryzjera zaglądam zawsze, jak tylko tam jestem, polecam również Naleśnikarnię na Krakowskiej - nie pożałujesz :)

    OdpowiedzUsuń
  6. no, no w Kazimierzu na nartach.. nie wiedziałam..muszę zapamiętać bo to niedaleko od nas i krótki wypad na narty w sam raz:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Piwo Perła. Jak byłam mała (6-10 lat) to było pierwsze chyba piwo, które spróbowałam dzięki babci (trochę w kubeczku), a teraz szlaję za Jabłonowem:)

    OdpowiedzUsuń