niedziela, 6 lutego 2011

Crème brûlée

Crème brûlée musiałem zrobić... bo dostałem na urodziny PALNIK!
Palnik jest po prostu fenomenalny, a wydaje mi się, że nie tylko do karmelizowania cukru by się zdał. Można by nim wyginać rurki miedziane albo układać papę na dachu... takiego ma kopa!
Miałem ostatnio długą przerwę w pisaniu i nie wiem jak będzie dalej, bo i pracy mam trochę więcej, i kłopoty z Netią dostarczającą mi internet. Wszyscy są super, dopóki nie podpiszesz z nimi umowy, potem... proza życia - płać rachunki i odczep się! Jak kelnerzy w Wenecji... W związku z tym nie odwiedzałem też moich ulubionych znajomych blogów - sorry!
W następnym poście odpowiem też na zaproszenie Małgosi G i postaram się wymyślić "siedem rzeczy których o mnie nie wiecie"... żebym chociaż ssał kciuka...
A crème brûlée "wziąłem" od Małgosi Dz tylko
dałem trochę mniej cukru :)

Każdy ma swoją technikę spożywania...
A nad techniką przypalania też trzeba trochę pracować...
PS
Zapraszam też do porad foto gdzie w końcu odpowiedziałem na zapytania o filtr polaryzacyjny :)))

13 komentarzy:

  1. ha! byłam dziś w sklepie Duka z mężem i miał w ręce takowy palnik:) ale "jeszcze" nie kupiliśmy:)
    A creme brulee-rewelacyjny! przeglądałam przed chwilką książkę kucharska "inspiracje kulinarne" i rada kucharza jest by cukier karmelizować lampą lutowniczą-jak ktoś ma!:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam creme brulee i tez rozmyslam nad kupnem palnika :)

    OdpowiedzUsuń
  3. a mnie nikt nie chce kupic palnika . no, trudno.
    sama sobie go kupię ;p
    creme brulee... ależ ty kusisz!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy nie robiłam, a ponoć to takie proste. Może czas spróbować. Nie wiem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jadam u innych. Pyszne. :-) Cholewka, byś normalnie znajomych blogerow wziął i zaprosił! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. i ta genialna skorupka... <3

    OdpowiedzUsuń
  7. te zdjecia sa bardzo apetyczne, az slinka cieknie:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wow!!! Twoja żona to szczęściara!!! :) muszę poprosić męża, żeby chociaż raz kiedyś przyszykował dla mnie jakiś wspaniały deser :))) a swoją drogą wiem, że ten palnik to bardzo bajerancki gadżet, ale mi wyszło kiedyś całkiem nieźle z miseczkami ustawionymi na najwyższym poziomie piekarnika i grzaniu tylko od gory :) oczywiście trwało to dłużej i było mniej efektownie! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Małgosia G... Małgosia Dz... Hola, hola! nie za dużo tych grzybów w barszczu? :D

    Co do palniczka, to jeszcze golonkę możesz opalić. :D No i bardzo gites, że go już masz, bo fajnie sobie tak od czasu do czasu coś przyjarać, prawda? :D
    Brûlée jak malowane. Nie napisałeś czy zjadliwe było? :D
    Pozdrowionka ślę wprost z nad Zatoki. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Palnik z Ducki podobno słaby...
    Robi się naprawdę b. łatwo.
    Skorupka... jak w Amelii :)))
    Z tym szczęściem to działa w obie strony!
    A kupiłaś Małgorzato mężowi taki palnik?
    Małgoś rzeczywiście dość dużo znam... same fajne!
    Nie napisałem, ale widać że było bardzo zjadliwe :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie, palnika nie kupiłam : widać muszę niezwłocznie nadrobić brak!

    OdpowiedzUsuń
  12. No właśnie ja tez mam kupić. Bo czytałam że bardzo dobre. Bardzo apetycznie wygląda. :-0

    OdpowiedzUsuń