wtorek, 14 grudnia 2010

Makaroniki... :-(

Wszędzie słodkości! Tu pierniczki, tu ciasteczka, tu pierniczki, tu bezy, tu muffinki, tu... znów pierniczki... Zrobimy i pierniczki.
Basia wyszła dziś z inicjatywą zrobienia jakiś ciasteczek. Dałem jej książkę (moją ulubioną) Wyśmienita kuchnia francuska, żeby coś sobie wybrała... Wybrała MAKARONIKI...
Makaroniki robi się np tak jak u Małgosi...
Ale makaroniki w mojej książce to ciasteczka - kuleczki obtoczone w cukrze pudrze, z wciśniętym migdałem i wybierając je nie mieliśmy pojęcia o tym jak wyglądają prawdziwe makaroniki...
Ja, dostarczywszy Młodej składniki i "życiowe rady", poszedłem z Młodym na zajęcia. Kiedy wróciliśmy Basia zgłosiła problem: tato nasz malakser nie chce się ruszyć...
Migdały pięknie zblanszowane, obrane i podpieczone były już zmielone z cukrem. Malakser odmówił współpracy po wlaniu części białek (Basia robiła wszystko zgodnie z książką!). To co się w nim znajdowało było nie do ruszenia! ...? To powinno być puszystą masą z której trzeba zrobić kulki! Bez szans! Żeby malakser ruszył wlałem trzecie białko. I ruszył... Tylko że nie widziałem najmniejszych szans na zrobienie kulek z czegoś co miało konsystencję ciasta naleśnikowego!
No i wtedy zajrzałem do Małgosi...
To co zrobiliśmy zgadzało się z Jej przepisem, z tą różnicą, że ciasto małymi porcjami należało wylać na papier do pieczenia... a nie robić kulki!!!
Dalej poszło gładko.
Okazało się jednak, że makaroniki po pieczeniu trzeba czymś skleić.
Z braku innych składników wybraliśmy nutellę.
Jednak dla nas, lubiących najbardziej smak winegretu, połączenie super słodkich makaroników z nutellą było już przegięciem!
Te trzy do zdjęcia są z nutellą, reszta pozostała sote.
Są super migdałowe... choć nie super okrągłe :-(
Z Basi będzie dobra... cukierniczka? No właśnie! Facet to cukiernik, a dziewczyna? Cukiernica?
Kolejny przejaw dyskryminacji...
Może jakieś parytety?

15 komentarzy:

  1. z wygladu to wyszly basi pempeluszki ktore robila babcia lasia ukladala je natacy z masa kakaowa i wychodzilo drzewo/kloda z sekami/lizales palce.

    OdpowiedzUsuń
  2. cukierniczka.. no tak, nie brzmi to najgorzej :-)
    ja nigdy nie odważyłam się na pieczenie makaroników. bo niby takie proste, ale żeby udały się tak jak powinny to ponoc wiele zachodu i przestrzegania pewnych zasad. dlatego gratulacje dla Basi :-) za takie słodkości. a następnym razem z pewnością udadzą się wzorowo.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo apetyczne Wam wyszły te makaroniki, choć z przygodami. Ja poproszę o garść tych sote... migdałowe smaki moimi ulubionymi :)

    OdpowiedzUsuń
  4. oj tam, ja bym chętnie zjadła :) ich słodycz mi nie straszna, a wyglądają bardzo apetycznie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajnie sobie poradziliście z przeciwnościami. Brawo dla cukierniczki i ojca. Właściwie to wyglądają smakowicie! Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. z przygodami, ale się udało. Gratuluję. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. mniam,
    uwielbiam makaroniki w każdej postaci,
    a najlepiej smakują w Paryżu!
    pozdrowienia:)

    OdpowiedzUsuń
  8. na takie migdałowe to nawet nie trzeba byłoby mnie namawiać :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Cukierniczka brzmi przesłodko! A makaroniki bomba. Sama muszę się skusić kiedyś! (zanim wykończą mnie pierniki)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pysznie wygląda ta wypływająca nutella:)
    Bardzo apetyczne makaroniki:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj tam, oj tam! Pierwsze koty za płoty. :D Pytanie czy będą drugie? ;-)
    Nutella była ryzykowna, lepsza by była gorzka czekolada, albo nawet jakaś kwaskowa konfitura, lub inny krem niezbyt słodki.
    Nie powiem, opis mnie rozbawił, choć domyślam się, że na polu bitwy kulinarnej do śmiechu nie było? :D
    A swoją drogą... Robercie trzymaj Basię z dala od książek, skoro ma skłonności do wybierania bądź co bądź, wcale nie takich najłatwiejszych wypieków. :D
    Pozdrowienia ślę i dziękuję za te wszystkie niezliczone komplementy. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Obstawiam cukierniczka!!!

    Ale maszkarony wyszły Wam... zabawne ;))))

    OdpowiedzUsuń
  13. cukierniczka brzmi uroczo! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Dzięki za dobre słowa i dobre rady :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wow, super przepis! Czemu wcześniej tu nie trafiłam?? Zapraszam też do mnie - dziwny zbieg okoliczności z tytułem i tematyką bloga :)
    www.desperatehouse-wife.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń