wtorek, 12 października 2010

Halo! Filo... Rożki lawendowe.

Jak ostatnio wspominałem, działałem z ciastem filo... Nie jest to
sprawa prosta*, zwłaszcza z piekarnikiem, który nie robi tego o co go proszę...
Pierwszego dnia robiłem Tikwenik od Beaty z Lawendowego domu... Trochę było ciężko i efekt końcowy był daleki od ideału, chociaż na zdjęciach może tego nie widać... Ale, jest to bardzo pocieszające, bo z zawodu jestem fotografem, a nie kucharzem :)))
No i przyznaję się do porażki... ale będę próbował...


Następnego dnia postanowiłem wykorzystać resztę ciasta filo i zrobiłem rożki inspirowane przepisem Pascala Brodnickiego.
Nadzienie to kozi twarożek, miód, orzechy (u mnie włoskie a nie piniowe) i lawenda.
Podwójny pasek ciasta filo składa się tak:






Można go trochę posmarować oliwą.
Zapiekałem, aż stanie się złotawy...



*ciasto filo po rozpakowaniu szybko wysycha i rozsypuje się jak........ wyschnięte ciasto filo :)

7 komentarzy:

  1. piekne rozki Ci wyszly:) chetnie bym je sobie schrupala:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ile sztuk Ci jeszcze zostało? Bierę kiecę i lecę! Nie zjedz wszystkiego przed moim przybyciem. :D

    OdpowiedzUsuń
  3. ale mi burczy w brzuchu... i ta lawenda... :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Rożki ekstra. Pachną lawendą te zdjęcia.:-)

    OdpowiedzUsuń
  5. och... jestem zauroczona dzisiejszymi propozycjami ;]

    OdpowiedzUsuń
  6. Już wyszły... :( ale robi się je 15 minut... i naprawdę pachną lawendą!

    OdpowiedzUsuń