piątek, 17 września 2010

Zagadka... i wołowina w sosie własnym :)))

Zagadka!
Idzie koleś, z piwem w ręku, a właściwie to najpierw idzie brzuch kolesia. Spodenki szerokie, do kolan, sandały na skarpety, T-shirt ze śmiesznym napisem np.: "seks instruktor - pierwsza lekcja gratis!". Dwa, trzy metry za nim wózek dziecinny z trzylatkiem, obładowany parawanami, materacami, leżakami, wiaderkami z łopatkami, torbą plażową typu termos z ciepłym i tak piwem. Wózek pcha kobitka, taka normalna na pierwszy rzut oka, tzn nie atletka... Dochodzą do smażalni ryb. On do niej: poczekaj! zobacze czy tu jest fajnie. Wchodzi po długich schodach. Rozgląda się i woła na dół: okej! chodź! I idzie zasiąść przy stoliku. Ona wpycha wózek z całym majdanem na górę. Na szczęście jest podjazd. Trochę stromy, ale jest!
Teraz pytanie: Co wyrośnie z tego trzylatka w wózku?
Nagród nie ma!
Scenka oglądana w Polsce, w Krynicy Morskiej w sierpniu 2010, na ulicy Świerczewskiego.
To takie jedno ze wspomnień minionych wakacji, a że konkursy ostatnio modne... :)
No, a będąc już przy Krynicy Morskiej...
Jak wcześniej kiedyś wspominałem, byłem tam najpierw z Franciszkiem, potem z Basią. Z Basią jeździmy od urodzenia Franka, a z młodym byłem pierwszy raz - na próbę. Próbę przeszedł superowo! Nawet "podnamiotowe" jedzenie wchodziło lepiej niż knajpiane.
A oto stały punkt "podnamiotowego" menu.
Kluchy z wołowiną w sosie własnym z puszki i pomidorami z puszki. Do tego wkrawam cebulę, czosnek, 1/2 łyżeczki suszonej bazylii.
A swoją drogą to wspomniana smażalnia jest chyba jedynym miejscem w Krynicy, gdzie można zjeść dobrą rybkę. Na pierwszy rzut oka może nie jest zbyt wyględna i serwują na tackach papierowych. Taka dawna PRL-owska smażalnia, kolorowo odmalowana olejną farbą. Polecam z czystym sumieniem.
Tylko z obładowanym wózkiem samemu trudno wjechać...
 :-(

5 komentarzy:

  1. He he he widziałam podobną scenkę w Sudetach. I to nawet w smażalni tylko mięsiwa zwanej potocznie grill barem :)
    Fajnie, że dziecię podnamiotowo się sprawdziło. My tylko czekamy aż Córcia troszkę podrośnie i będzie można w taki sposób po wypoczywać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę takie sceny ogromnie często na Belfastskich ulicach, głównie w wykonaniu panów pochodzenia arabskiego. Moje odpowiedź na zagadkę może zabrzmieć rasistowsko, więc się zamknę.

    OdpowiedzUsuń
  3. "Podnamiotowe" żarełko jest genialne. :-)

    A z trzylatka wyrośnie..No cóż. Ciekawe, jaki będzie miał napis na koszulce za 25 lat.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wezmę udziału w konkursie,bo mi straszno...
    Poza tym,ile konkursów można znieść...
    A żarełko u mnie daaaaaaaaawno temu praktykowane,z nostalgią wspominam...

    OdpowiedzUsuń
  5. O kurcze - przyłapałeś mnie ;-) A tak serio, to niestety nie opisałeś niczego nowego/dziwnego/niespotykanego - taka nasza smutna rzeczywistość... Dlatego omijam popularne kurorty szerokim łukiem i szukam miejsc, które są mniej "trendy" - mniej tam takich typów...

    OdpowiedzUsuń