czwartek, 24 czerwca 2010

Pieczone udka kurczaka... po karaibsku nad Bałtykiem

Fajne jedzonko na zimne letnie wieczory... Siadamy na tarasie naszego domu na działce pracowniczej, lub przed przyczepą kempingową stojącą na tyłach domu zaprzyjaźnionego rybaka... Opędzając się od chmary zmutowanych i wygłodzonych komarów, wdychamy spaliny z pobliskiej obwodnicy lub bałtycką bryzę wymieszaną z "zapachem" tojtojki z wydm. Okręcamy się szczelnie kocem, a dzieciakom zakładamy kurtki na polarze. Jak mamy taką możliwość to radzę rozpalić ognisko... poprawi trochę "zapachy" i podniesie temperaturę powietrza do jakichś 8 st C.

Kiedy jesteśmy już tak przygotowani możemy zabrać się do spożywania naszej karaibskiej kolacji! (przepis z książeczki KUCHNIE ŚWIATA 4/5 wydanej kiedyś przez Tęczę z Agorą) 
A kolację robimy tak:
Udka (NIE PAŁKI!) ułożyć w naczyniu do pieczenia skórą do góry (w przepisie było odwrotnie, ale wtedy nie będziemy mieli chrupiącej skórki) i naciąć wzdłuż kostki, żeby zrobiła się kieszonka. Kieszonkę napełniamy posiekanym szczypiorkiem z solą i pieprzem.
W miseczce robimy marynatę: rozpuszczone pół kostki masła, łyżeczka tymianku, dwa zmiażdżone ząbki czosnku, sok z jednej limonki i coś ostrego ode mnie np. posiekana papryczka chili lub chociaż trochę sproszkowanej. Tym polewamy kurczaka, zakrywamy folią i wstawiamy do lodówki na kilka godzin (jeśli jesteśmy na urlopie nad Bałtykiem, nie musimy używać lodówki).

Pieczemy pod folią al (na koniec zdejmujemy) około godziny w 190 st C. Podajemy przybrane plasterkami limonki i świerzą kolendrą np z ratatouille i pieczonymi ziemniakami.
Konsumujemy marząc o dodatniej temperaturze wody w Bałtyku...

5 komentarzy:

  1. Bardzo sympatyczne danie na rozgrzewkę ;P Pogoda - fajnie byłoby gdyby była - ale najważniejsze jest miłe towarzystwo doceniające kurczaczka. To jest moja ulubiona część ptaszydła, tak przy okazji.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo podoba mi się takie zestawienie. Ziemniaczki wyglądają obłędnie-sama jestem od kilku tygodni jakby w transie i non stop piekę ziemniaczki (taka rekompensata za to, że nie ma czasu, pogody ani warunków na ognisko czy grilla).
    Kurczak fenomenalny;) I ratatouille do tego..mmm;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne danie, pasuje do atmosfery nadbałtyckiej i zdecydowanie rekompensuje wszystkie opisane przez Ciebie ,okoliczności przyrody'...

    OdpowiedzUsuń
  4. ja bym najchętniej zjadła pieczone ziemniaki. :-)
    a na zdjęciu nr1 Stegna?

    OdpowiedzUsuń
  5. Z takim kurakiem na obiad i Bałtyk niestraszny!

    OdpowiedzUsuń