czwartek, 27 maja 2010

Wieprzowina z ananasem

Dzisiaj jedziemy ostro! A ponieważ pora "lunchu" tuż, bierzemy się do roboty! Nie będzie opowieści dziwnej treści o błocie przy grillu i ukradzionej rynnie, albo o... stop! (No, ale szkoda, że nikt nie powiedział mi o jaką CIECZ chodzi na tym ogłoszeniu w Białej...)
W zamrażalniku leżał schab. No ale przecież nie zrobię kotletów schabowych... (zrobiłem w ubiegłym tygodniu i na dwa lub trzy miesiące wszyscy mamy dość).
Przypomniałem sobie o serii książeczek wydanej kiedyś przez Tęczę z GW: Kuchnie Świata. Padło na Meksyk i wieprzowinę z ananasem!
Wieprzowinę (schab lub łopatkę) pokrojoną w kostkę, obsmażyłem na dużym ogniu i przełożyłem do garnka. Na tą samą patelnię wrzuciłem pokrojoną w grubą kostkę paprykę słodką czerwoną, cebulę, ostrą papryczkę bez nasion posiekaną drobniutko, sól i pieprz. Bałem się, że jedna papryczka to trochę mało, więc posypałem jeszcze troszkę mieloną chilli... :)
... i do gara. Na wierzch pokrojony w kostkę ananas, kilka posiekanych listków mięty i odemnie sok z połówki limonki.
Podlałem pół szklanki wody i pół soku z ananasa. Przykryłem i na małym ogniu dusiłem trochę ponad godzinę.
Podaje się z ryżem. Ja do gotowania ryżu dodałem trochę soku z ananasa...
Z piwem np Corona z lemonką - Meksyk w gębie!!!

11 komentarzy:

  1. Może chodziło o ciecz kalifornijską, to wielosiarczek wapnia, fungicyd, stosowany m.in. w sadownictwie...

    Przepis wypróbuję pojutrze, zapowiada się pysznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety chyba masz rację... sadów ta dookoła pod dostatkiem, a i siarą czuć dość często... nie wiedziałem tylko, że to się tak nazywa.
    Hmmm... trochę szkoda, zapowiadało się interesująco.

    OdpowiedzUsuń
  3. I "ciecz" straciła posmak tajemnicy :DD Wieprzowina bardzo fajna, jadłam na słodko wiele razy,a le nie z ananasem! Kradnę pomysł.

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam wieprzowinkę w takiej kompozycji... Przepis zapisuję i bardzo za niego dziękuję:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ha, u mnie w zamrażalniku tez leży schab i nie mam ochoty na kotlety ! Dzięki za inspirację :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ach..., dla mnie im ostrzej, tym lepiej. :D
    Język ucieka na sam widok. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ostro, ostro... najpierw ucieka, potem pali...:)
    Polecam. Jest tam jeszcze kilka ostrych pomysłów:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mięso z owocami na ostro to coś dla mnie.Uwielbiam takie połączenia!

    Z tą cieczą to jakoś banalnie się wyjaśniło.Liczyłam na fajniejszy finał.

    OdpowiedzUsuń
  9. schabowych nie lubię. ale mięso w takiej kolorowej wersji.. jak najbardziej!

    OdpowiedzUsuń