piątek, 7 maja 2010

Szparagi... odsłona trzecia

Dzisiaj szybciutko... Trochę na kolanie. Zdjęć też tak nie za wiele... na kolanie... A właściwie tylko jedno in statu nascendi...

To jest sos z którym połączyłem tagliatelle. Ale najpierw jak zrobić sos! Zeszkliłem dwie małe cebule z ząbkiem czosnku, dolałem pół butelki białego wina, po chwili śmietanę. Następny był łosoś wędzony pokrojony w paski. Później szparagi, miałem białe, ale lepsze byłyby zielone. Po około 10 minutach dodałem pokrojone na połówki pomidory koktajlowe i szczypiorek, i ... wyłączyłem gaz. Po ugotowaniu makaronu i odlaniu (tak z grubsza) dodałem na patelnię do sosu. Jeszcze chwilę na dużym ogniu i gotowe!
Zdjęć gotowej potrawy nie zdążyłem zrobić... groziło linczem!
Szparagi jeszcze będą... postaram się! Smacznego!

10 komentarzy:

  1. szybciutko, ale jak kolorowo!

    OdpowiedzUsuń
  2. Kolorowo to podstawa! Musi wyglądać, żeby nie odpychać od talerza! Moja pierwsza zasada...

    OdpowiedzUsuń
  3. bajeczne zdjęcie z tymi pomidorkami! pysznie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Już po tym jednym zdjęciu nie dziwię się, że nie ma więcej :) też bym nie pozwoliła mi w taki kolorowy talerz z obiektywem wchodzić ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pięknie kolorowo, ale też masz kropki :D

    OdpowiedzUsuń
  6. A sądziłam, że zupę zabielaną prezentujesz. :D Wszystko przez makaron, którego nie ma. :D
    Fajne, fajne... Mnie tam się gęba śmieje do wszystkich dań, gdzie szparagi królują. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Z makaronem to przyznam,że nie przyrządzałam.Najbardziej lubię je w roli głównej.Ale ten dodatek wina mnie przekonał.
    U mnie też święto szparagowe!

    OdpowiedzUsuń
  8. Wygląda bardzo smakowicie...

    OdpowiedzUsuń
  9. Ile razy tu nie wejdę - zawsze ryba, hehe :D a tak smakowicie, że kiedyś nie wytrzymam i sobie zrobię takie danie jak to, choćbym miała potem nie wiem jak cierpieć z tą moją alergią ;)
    P.S. Przeniosłam się na blogspot, zapraszam pod nowy adres :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale dlaczego zrobiłem to ze szczypiorkiem, a nie z koperkiem...?

    OdpowiedzUsuń