sobota, 24 kwietnia 2010

Wątróbki po hiszpańsku po mojemu ( Frito )

Zaraz będzie o jedzeniu, ale najpierw muszę po narzekać...
Do pasji szewskiej doprowadzają mnie butelki po piwie. Nie te, które przewalają się po krzaczorach (te też), ale te, które puste próbuję oddać w sklepie. Problem jest odwieczny. Istniał za PRLu i dzisiaj też ma się dobrze. Pamiętam jak w dawnych czasach, któryś z kabareciarzy, nabijał się w jakimś monologu: "ile to mądrych głów się nad tym biedziło, ile to doktoratów napisano, tu zielone, tu brązowe... a problem jest nie do rozwiązania..." I miał rację. Minęło ze trzydzieści lat, a ja dalej nie mogę oddać, a czasem nawet wymienić butelki... bo nie mam paragonu, bo takiego piwa nie prowadzimy itd. A efekt jest taki, że często kupuję w puszce, chociaż gorsze w smaku i zaśmiecam naszą biedną planetę...

A wątróbka... pierwotnie nie tylko wątróbka, tylko różne podroby przyrządzał Robert Makłowicz chyba na Majorce, czy innej ...orce.
Nazywało się to frittata albo podobnie. Nie mogę znaleźć oryginału. To jest bardzo zmodyfikowany przepis. Modyfikacje spowodowane są dostępnością i jadalnością składników, i upływem czasu :) Została idea!
Na dużej patelni rozgrzewam olej, dodając czosnek, liść laurowy i papryczkę chili aby "oddały aromat".

 Na pierwsze smażenie idą ziemniaki. Kiedy są gotowe przechodzą do żeliwnego garnka, czekającego na nie w ciepłym piecyku (ziemniaki z listkiem, papryką i czosnkiem też). Do tego samego oleju wrzucam nowy listek, czosnek i papryczkę, i pokrojoną cebulę, a po chwili czerwoną paprykę. Kiedy już są OK, na moment dorzucam posiekany koperek i dymkę.

Odcedzam z oleju i do gara do ziemniaków. (Zamiast zwykłego koperku idealnie byłoby dać liście kopru włoskiego.)
Na trzeci rzut idzie wątróbka (najbardziej lubię używać indyczej) mocno popieprzona, za przeproszeniem... oczywiście z nowym czosnkiem, listkiem i papryczką! Po usmażeniu, do reszty towarzystwa do gara, wymieszać, po solić i na stół!

10 komentarzy:

  1. Oczywiście nie mogę przejść obojętnie obok nowego przepisu na wątróbkę jako jej miłośniczka. Chętnie wypróbuję taką pikantną wersję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak mnie zaciekawiło to połączenie wątróbki z papryczką, że odnalazłam ten przepis Makłowicza. Danie nazywa się Frito http://www.staff.amu.edu.pl/~artur_ko/wedrowki/wedrowka178.htm

    OdpowiedzUsuń
  3. Frito jest dobre na wszystko.Ja do tego białe wino jeszcze i- ,czas relaksu,relaksu to czas...'

    OdpowiedzUsuń
  4. wątróbka może byc smaczna.. tak, z tyloma dodatkami.

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak przyrządzonej wątróbki jeszcze nie jadłam, ale wygląda bardzo smakowicie...

    Co do butelek - to za to cenię państwo, w którym tymczasowo mieszkam. Tu problem butelek nie istnieje, oddaje się w sklepie szklane, plastikowe, puszki... żal, że to ciągle nie zostało przeniesione na polski grunt...

    OdpowiedzUsuń
  6. Mniam, aż mi zapachniało tą wątróbką przez ekran!! Uwielbiam wątróbkę, ale tymczasowo nie jadam mięsa ;) na Twoją bym na pewno się skusiła..
    co do butelek, u nas w UK nie mamy takich problemów, ale pamiętam jak byłam jeszcze w PL to miałam ten sam problem, pani zawsze prosiła o paragon a tego niet ... kiszka...

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Noooo Gutku! Szybko się uwinąłeś z obietnicą popełnienia trupki. Jestem kontenta. I mało tego - tę też sobie podjem :)

    OdpowiedzUsuń
  8. No! Frito! Dzięki, byłem blisko...
    A pachnie faktycznie pysznie!
    Szybko, bo u mnie jak w Erze.
    A butelki... tak... w innych krajach problem rozwiązano, ale Polakowi musi się opłacać! Nie będzie odnosił żadnych pustych opakowań tak za friko!

    OdpowiedzUsuń
  9. Witam,
    Jak dotąd to jedyny przepis na wątróbkę, kóry wygląda bardzo ciekawie. Na taką wątróbkę to się chyba porwę.... A ostatni raz jadłam wątróbkę jako dziecko i .... od tamtego czasu nie odważyłam się....
    Pozwoliłam sobie śledzić ten blog ze względu na ciekawą treść ( oj sięgnę napewno po zapiekaną białą kiełbaskę )piękne zdjęcia ( ta papryczka, listek i czosnek w oliwie mnie zachwyciły)
    Pozdrawiam
    Asia

    OdpowiedzUsuń
  10. jadłam to na Majorce...ale na śmierć zapomniałam nazwy, żeby znaleźć jakiś przepis i właśnie natknęłam się najpierw na Makłowicza a teraz na Twój...
    na pewno zawita ta wersja niedługo w mojej kuchni...mimo że uwielbiam podstawową wersję z cebulką i ziemniakami

    OdpowiedzUsuń