piątek, 12 marca 2010

Kulki rybne

Padło na rybki...

Stwierdziłem dzisiaj , że moje dzieci są za bardzo rozpuszczone! Jedzeniowo... A to roladki z kurczaczka, a to szaszłyczki, albo polędwiczki, albo rybka pod mozzarellą... a najchętniej carpaccio z polędwicy lub mule (to Basia!). BASTA! Nie miałem dzisiaj czasu i ochoty na kucharzenie, więc kupiłem opakowanie "SMAKOSZKÓW"... kotleciki rybne firmy Dal Pesca... Ładna fotka na pudełku, kolorowe literki, kształt rybek... no dla dzieci! Do tego zrobiłem domowe frytki (na szczęście!).
Zagoniłem rebiatę do stołu i zaserwowałem! Po chwili patrzę... frytki znikają, a rybki... nie. "Delikatnie" zachęciłem potomstwo do jedzenia pięknych rybek. Franciszek stwierdził, że jemu bardziej przypomina "to" żarówki, a Basia, że baloniki... no może i tak, ale wcinajcie! Niestety nic z tego! W końcu sam spróbowałem... UPS!!! No, dobra! Zjedzcie tylko frytki! Za dwie godziny musiałem zrobić tosty, bo potomstwo głośno domagało się zapełnienia brzuszków... Tak to jest, lenistwo nie popłaca, a wszystkich ostrzegam przed wyżej wymienionym produktem ! NIEJADALNE! Nie dałem nawet naszej Kredce, bo pewnie i tak by nie ruszyła.
Niestety, nie zawsze można jadać kuleczki rybne handmade, które były ze trzy tygodnie wcześniej...
A kuleczki robi się tak jak pulpety. Jako ryby użyłem kostek z łososia, tylko je rozmroziłem i rozdrobniłem ździebko. Wymieszałem z posikaną cebulą, natką, oregano, solidną garścią pokruszonej suchej bułki, jajkiem, pieprzem, solą i odrobiną pasty paprykowej. Mokrymi rękoma zrobiłem kuleczki i obsmażyłem.

Polałem sosem pomidorowym (zeszklona, posiekana cebula, czosnek, duszone z pomidorami z puszki z ziołami) i posypałem tartym serem.

Potem wystarczy zapiec, aż ser się dobrze przyrumieni.

Serwowałem z brokułami i gnocchi z ricotty i bazyli, ale troszkę wyszły mi zbyt "luźne" (co widać), więc dzisiaj nie będę się nimi chwalił...
Można zrobić takie kulki z mięsem. Też dobre...

9 komentarzy:

  1. O jaaa, ale piękne! Zrezygnowałbym tylko z posikanej cebuli :D (bardzo lubię takie wdzięczne literóweczki, to są takie gwaranty uśmiechu na twarzy i dobrego nastroju).

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozbawiła mnie ta cebulka :)
    Nie zmienia to faktu, że kuleczki wyglądają super smacznie.
    Dzieci po prostu dobry gust mają i za to im się brawa należą!

    OdpowiedzUsuń
  3. O wow! Jaki smaczny czad! Robercie, ja sobie te kulki zapamiętam i z przyjemnością zrobię. Głównie mi chodzi o to zapiekanie w sosie i pod serem, bo same kulki to czasem goszczą u nas.
    A co do paluszków rybnych (również firmy, którą wspominasz) - to i u mnie w domu nie mają powodzenia. "Rozpuszczonych kulinarnie" dzieci jednak nie da się oszukać. ;-)

    Ps. Posikana cebula. :D

    OdpowiedzUsuń
  4. No pięknie! Ubawiłem się setnie! Ale muszę wprowadzić korektę :)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam nadzieję , że moja Hania też będzie rozpuszczona kulinarnie i paluszków rybnych z e sklepu także nie ruszy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. No i chęć pójścia na łatwiznę została srodze ukarana. A fe!
    A te kuleczki handmade przepięknie i przesmaczne na pewno.Brawo dla Dzieciaków!

    OdpowiedzUsuń
  7. I było iść na skróty? ;)P Z drugiej strony - ciesz się, że rosną Ci smakosze w domu. To tylko dobrze wróży :))

    Kulki warte polecenia...w kulki. Zapamiętam.

    OdpowiedzUsuń
  8. i ja też się maluchom wcale nie dziwię
    stokroc bardziej wolałabym zjeśc domowe rybne kulki niż gotowce:-)

    OdpowiedzUsuń