wtorek, 6 października 2009

Mój "młody" blog

Kiedy dałem się namówić i zacząłem popełniać tego bloga, nie miałem pojęcia w co się ładuję!
Wczoraj i dzisiaj zwiedzałem okolicę... tzn. odwiedzałem blogi kulinarne. Jest ich taka masa... głowa boli. Ale większość tych, które odwiedziłem są tak prowadzone, że... chapeau bas. Na dodatek zdjęcia w nich zamieszczane chyba są zamawiane w agencjach fotograficznych specjalizujących się w fotografii kulinarnej :))) (zainteresowani wiedzą, kogo mam na myśli). A serio, to dobrze, że ich autorzy piszą blogi, a nie zajmują się zawodowo fotografią potraw, bo umarłbym z głodu... uf!
Ja swojej pisaniny nie zaliczam do blogów ściśle kulinarnych, ale jakiś przepis czasem wrzucę. I dzisiaj proponuję...
Jest to przystawka z J. Oliviera - pieczone cytryny! Przepis wart rozpropagowania...
Cytryny sparzone, wyszorowane itd. kroję na pół i odcinam piętki, wycinam miąższ. Do środka mały plasterek mozzarelli, taki żeby zakrył dno, na niego pół filecika anchovis (chodzi o anszua:-), pół pomidorka koktajlowego albo kawałek "normalnego", listek bazyli, sól, pieprz i szczyptę chili. Zakrywam drugim plastrem mozzarelli i do pieca na 10 - 15 minut. Miodzio!

13 komentarzy:

  1. No proszę, kolejny gotujący mężczyzna się ujawnił :) Dobrze że męskie grono w świecie blogujących kulinarnie się powiększa :)
    Robisz bardzo smakowite zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki, dzięki... dokładam więc zdjęcie i do tego posta :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Miodzio. :) Cytrynowe miodzio. :) I do tego fotka z maleńką GO (lubię takie). :) Pierścień, dodatkowa soczewka, czy sam obiektyw? :D Wybacz, ja wiem, że tutaj o kulinariach, ale o fotografii i jej gadżetach mogłabym bez końca paplać i paplać. :D

    OdpowiedzUsuń
  4. O kulinariach też, ale nie tylko. Ja też to lubię... chętnie poplotkuję o fotografii. To był mój ulubiony obiektyw Canona 100/2,8 makro. Stara poczciwa setka, którą kupiłem (o rany!) z 15 ! lat temu, jeszcze do analogowego eosa 1. Pięknie rysuje, wycina portrety z tła i jest jasny! Najchętniej nie "odpinałbym" go od aparatu, ale czasem po prostu nie mam odejścia i muszę... ups! pojechałem!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ach! Wiem o czym mówisz. :) Ja też mam taki swój ulubiony, stareńki, analogowy obiektyw. :) No, nie tak poczciwej klasy jak Canon, bo tylko Jupiter 135 i z trochę ciemniejszym światełkiem (3,5), ale wielbię, wielbię i cieszę się jak diabli, że do swojej puszki mogę podpinać. :) Zresztą...stałki to jest to! I światło, i bokeh, i rysowanie, o którym wspominasz... ech! cudo... :)
    A do fotografii kulinarnej najchętniej używam nikkorka 50/1,8. :) Jakoś dobrze leży mi w kuchni. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. To prawda, że na niektórych blogach foty po prostu wymiatają :D na Twoim także :) ja robię zdjęcia... telefonem komórkowym :P dobrym co prawda, jak na swoje możliwości, bo nokia N95 i jej 5 mpx to prawie średnia cyfrówka :P ale gdzie jej tam do Canona, zresztą moje umiejętności są prawie żadne, więc taki Canon w moich rękach to byłoby jak przysłowiowe perły przed wieprze ;)

    A przystaweczka - urocza, już sobie wyobraziłam, jak ładnie i radośnie musi się prezentować na stole :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam za bardzo obiektywów Nikona, bo zawsze byłem wierny stajni Canona, ale światło 1,8 pozwala Ci na małą GO, a to lubię. Wśród obiektywów "niemarkowych" (nie znaczy gorszych) też są perełki. Kiedyś (bardzo kiedyś)miałem aparat Cosina z obiektywem 50/1,4, to była perełka jak on rysował...
    Zgadzam się, że stałki to jest to! Z lenistwa i oszczędności mam też zooma z IS 28-135, ale to nie jest to co "tygrysy lubią najbardziej"... lenistwo! Tak jak fotografia cyfrowa... ale takie czasy.
    Czy myślałaś o wykorzystaniu swoich zdjęć jedzonkowych poza blogiem?

    OdpowiedzUsuń
  8. Hola, hola Mirabelko! Dzięki, ale to nie zależy od sprzętu... są też perły z komórki :))) Jakby co to służę radą :)))

    OdpowiedzUsuń
  9. Dobrze kojarzę, że ten 28-135 IS to obiektyw kitowy do EOS40D? (boszzz, za każdym razem rozbawia mnie ta nazwa :D)

    PS. Robercie, pozwoliłam sobie maila do Ciebie wysłać. Nie bij. :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Sadzac po tych zdjeciach, to pracujesz dla ktorejs z tych agencji foto w ktorych inni blogerzy kupuja zdjecia :)

    p.s.
    marzy mi sie jakis ostry obiektyw, gdyby przy okazji jeszcze jasny byl, to bym nie krecila nosem wcale :) Tymczasem musze sie zadowolic kitowym canonowym, ktore wiadomo jakie sa... ech :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mogę sprzedawać bez pośredników... ;))))))
    p.s.
    tym kitowym idzie Ci całkiem dobrze...

    OdpowiedzUsuń
  12. :) Chociaz widze postepy w porownaniu do tego co uskutecznialam przed rokiem, to nie jestem zadowolona z wynikow, i jak kazda kiepska baletnica, postanowilam zwalic wine na sprzet ;)

    OdpowiedzUsuń