poniedziałek, 7 września 2009

Bigos z szafy

Ale była impreza... Impreza niespodziankowa... Tęcza nic nie wiedziała i nic się nie domyślała... nic! Ja zapowiedziałem, że : w tym roku, kochanie, twoje urodziny spędzimy na wsi, sami bez dzieci. Tęcza (jest raczej imprezowa) trochę się zdziwiła, trochę podpytywała, ale zacisnęła zęby i wzięła to na klatę... A już pod koniec lipca, nasi przyjaciele zmówili się, że zrobimy imprezę niespodziankową. Ja koordynowałem kto zrobi sałatkę, a kto kupi chipsy. Na siebie wziąłem między innymi bigos. No właśnie, bigos, który młoda jadła ostatnio na obiad, a nie powinna... Bigos wtedy był głęboko "zakonspirowany" w szafie i oficjalnie nie istniał. Stał zawinięty w folie do pakowania, żeby nie zdradzić się "zapachem". Potem przemyciłem go do samochodu... Na imprezie występował jako BIGOS Z SZAFY...
Na wsi... poszliśmy na spacer do lasu, włączyłem muze z adaptera... tylko nie było nic do jedzenia! ups! Nie wyjmę przecież nagle wielkiego gara z bigosem...Tęcza zrobiła frytki. Potem usiedliśmy na polu... otworzyłem wino... i nagle pojawiło się 7 samochodów, z których wysypali się nasi przyjaciele z wszelkim jadłem i napitkami, sprzętem grającym, tortem tęczowym, prezentami, i wszystkim co potrzeba... Przyjechała wspaniała imprezka... DZIĘKI  EVERY ONE!

1 komentarz:

  1. cała przyjemność po naszej stronie.
    AB

    OdpowiedzUsuń